III Liga: Wewnętrzne gierki Avii Świdnik i Górnika II Łęczna
Trzecioligowcy mają już po dziurki w nosie zimy i meczów kontrolnych. Niestety, w miniony weekend znowu czekałą ich kolejna seria sparingów.
- 22.03.2009 15:37
Nie wszystkim udało się jednak znaleźć rywali lub nadające się do gry boiska. Dlatego Wiesław Kołodziej i jego podopieczni musieli się zadowolić wewnętrzną gierką. Górnik II Łęczna nie szukał natomiast przeciwnika, bo trenerzy Tadeusz Łapa i Piotr Mazurkiewicz w weekend mieli do dyspozycji aż 29 piłkarzy. Stąd decyzja o podzieleniu zespołu na żółtych oraz pomarańczowych i rozegraniu spotkania między sobą.
- Mecz zakończył się remisem 2:2, ale byłem zadowolony tylko z pierwszej połowy. Po zmianie stron wraz z upływającym czasem moim piłkarzom brakowało już sił i zaangażowania w grę. Ciężko jednak wymagać woli walki, skoro nie walczy się o punkty - opisuje trener Łapa.
Po boisku w Łęcznej biegali m.in. gracze, którzy nie załapali się do kadry pierwszego Górnika na mecz w Świnoujściu: Janusz Surdykowski, Dawid Sołdecki, Michał Grobelny, Marcin Truszkowski czy Jakub Giertl.
- Gole dla pomarańczowych strzelali Surdykowski i Dariusz Osuch. Dla żółtych trafiali Adam Bodziak i Robert Wagner - dodaje trener Mazurkiewicz.
W Świdniku również żółci zmierzyli się z pomarańczowymi, ale ta pierwsza ekipa wygrała 4:2. Dwa gole dla zwycięzców zdobył Krzysztof Boniecki. - Szczerze mówiąc nie pamiętam, kto strzelał pozostałe gole. Nie jestem jednak do końca zadowolony, bo boisko nie było przygotowane zbyt dobrze i najważniejsze, że skończyło się bez kontuzji. Dodatkowo w grze było sporo przypadku. Mam nadzieję, że za tydzień będziemy mieli wreszcie okazję powalczyć o punkty - mówi szkoleniowiec Avii.
Jedynym pozytywem przedłużonego okresu przygotowawczego jest fakt, że do zdrowia zdołał dojść Damian Paluszek. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że młody obrońca będzie miał rundę wiosenną z głowy, bo przytrafiła mu się kontuzja kolana. 20-latek wybrał się jednak na dodatkowe badania do Łodzi i okazało się, że... nic mu nie dolega. - Lekarz dokładnie zbadał kontuzjowaną nogę i doszedł do wniosku, że żadna operacja absolutnie nie jest potrzebna. Zaaplikował tylko Damianowi jeden zastrzyk i pozwolił na wznowienie treningów - tłumaczy trener Kołodziej.
Paluszek przez cały miniony tydzień trenował na pełnych obrotach i wziął udział w sobotniej gierce. Dodatkowo skład świdniczan uzupełniło pięciu juniorów. Jednym z nich był Damian Kwiatkowski, który został zgłoszony do trzecioligowych rozgrywek. Pozostali to: brat cioteczny Sebastiana Orzędowskiego - Mateusz oraz: Łukasz Frąc, Kamil Szłapa i Łukasz Michalczuk.
Reklama













Komentarze