Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Powiesiła się na bramie szpitala. Nowe fakty

- To była jej czternasta wizyta na oddziale toksykologii - przyznają lekarze. Dziewczyna, która powiesiła się przy szpitalu im. Jana Bożego miała problemy z narkotykami i już wcześniej próbowała się zabić
Do tragedii doszło pod koniec ubiegłego tygodnia. Dziewczyna z objawami zatrucia trafiła do lubelskiego szpitala PSK 4 przy ul. Jaczewskiego w czwartek. Sama przyznała lekarzom, że zażyła dopalacze i popiła je alkoholem. Jeszcze w tym szpitalu próbowała popełnić samobójstwo, ale udaremnił je personel. Stamtąd dziewczynę przewieziono na oddział toksykologii szpitala przy ul. Biernackiego. - To była jej już czternasta wizyta u nas - mówi Tomasz Leonkiewicz, zastępca dyrektora ds. lecznictwa. - Za każdym razem powód jej leczenia był taki sam. Alkohol w połączeniu z narkotykami lub używkami. - Róża K. odmówiła leczenia i została zwolniona do domu - informuje Marek Zych, wiceszef Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ w Lublinie. Rano jej zwłoki znalazł portier. W torebce zmarłej znaleziono opakowanie po dopalaczach. Róża K. była jedną z ofiar policjanta, który molestował kobiety zatrzymane w komendzie przy ul. Północnej w Lublinie..

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama