Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dlaczego urzędowe dokumenty leżały w komisie?

Prokuratura od roku nie może ustalić czy człowiek, który wyniósł dokumentny z Urzędu Marszałkowskiego do komisu z telefonami popełnił przestępstwo.
Historię urzędowych dokumentów, które znalazły się w komisie z telefonami komórkowymi opisaliśmy w kwietniu ubiegłego roku. Policjanci przeszukujący komis w centrum Lublina znaleźli zamiast kradzionych telefonów stertę papierów. Nie powinny opuścić departamentu transportu w Urzędzie Marszałkowskim, który m. in. zajmował się wydawaniem pozwoleń na intratne przewozy pasażerów i kontrolowaniem przewoźników. Prokuratura wszczęła dochodzenie. Jak to możliwe, że śledczy nadal nie wiedzą czy doszło do przestępstwa? - Mamy kilkaset dokumentów, których wagę musimy ocenić. Czy przez ich wyniesienie został naruszony interes publiczny lub poszczególnych firm. Prosiliśmy urząd o opis tych materiałów. Niezbyt dobrze to zrobili i musieliśmy jeszcze raz wysłać im dokumenty - tłumaczy Dorota Brzozowska-Fałek, zastępca prokuratora rejonowego Lublin-Północ. Dodaje, że trudno dotrzeć do świadków, bo wielu nie pracuje już w Urzędzie Marszałkowskim. - Na każde pismo odpowiadamy niezwłocznie i jak najlepiej potrafimy. Według naszej oceny to nie były dokumenty niejawne. Ich brak nie spowodował problemu w pracy urzędu czy u przewoźników - mówi Leszek Burakowski, sekretarz w Urzędzie Marszałkowskim. Rafał Panas

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama