Po jednym z koncertów jazzowych w Domu Chemika mogliśmy się naocznie przekonać, jak ciężka jest praca jazzmana.
Paweł Wójcik
17.07.2009 14:22
Janusz Szprot zostawił zakrwawioną klawiaturę fortepianu po półtoragodzinnej sesji koncertowej. To się nazywa zaangażowanie w pracę! A mówi się, że muzyka jest łatwa i przyjemna…
Komentarze