Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Oboje małżonkowie z Czerniejowa skazani za dzieci w beczkach

Andrzej K., ojciec zamordowanych noworodków z Czerniejowa, został uznany za winnego namawiania swej żony do zabijania dzieci. Dzisiaj Sąd Okręgowy w Lublinie skazał go na 12 lat więzienia. Zaskoczonego mężczyznę z sali rozpraw policjanci odwieźli prosto do aresztu.
Wyrok skazujący kobietę był łatwy do przewidzenia. Jolanta K. przyznawała się do zabicia piątki swych nowo narodzonych dzieci. Za pierwszym razem została skazana na dożywocie, a potem na 25 lat. Dziś sąd ten wyrok podtrzymał. Wraz z kobietą na ławie oskarżonych zasiadał Andrzej K. Był oskarżony o podżeganie żony do mordowania dzieci. Poprzednio mężczyzna był dwa razy uniewinniany. Sądy uznawały, że nie wiedział o ciążach swej żony. A skoro nie wiedział, nie mógł jej namawiać do zbrodni. Wyroki dotyczące obydwojga małżonków były jednak konsekwentnie uchylane. Sąd Apelacyjny w Lublinie wytykał niewłaściwą ocenę roli mężczyzny w zbrodni. Trzeci proces małżonków trwał tylko kilka miesięcy. Tak jak poprzednie toczył się za zamkniętymi drzwiami. Dziś doszło do mów końcowych, po czym Sąd Okręgowy w Lublinie niespodziewanie ogłosił wyrok. – Andrzej K. został uznany za winnego podżegania żony do zabójstwa noworodków – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. – Sąd wymierzył mu karę 12 lat pozbawienia wolności i 4 lata pozbawienia praw publicznych. Andrzej K. odpowiadał z wolnej stopy. W początkowej fazie procesu przesiedział dwa lata. Przyszedł, choć nie musiał, wysłuchać ogłoszenia wyroku. Sąd zarządził, żeby od razu umieścić go w areszcie. Uzasadniał to wysokością kary. Zaskoczonego mężczyznę wyprowadzili z sali rozpraw policjanci. Trafił do aresztu śledczego w Lublinie. Jolanta K., od 1992 do 1998 roku rodziła dzieci w wypełnionej wodą wannie, mordowała je, owijała w gazety i reklamówkę i wkładała do zamrażarki. Po przeprowadzce do Czerniejowa przeniosła je do plastikowej beczki na kapustę. Zbrodnia wyszła na jaw w sierpniu 2003 roku. Dwójka najmłodszych dzieci małżeństwa K. sprzątając garaż, trafiła na beczkę. Andrzej K. przez ostatnie lata spokojnie mieszkał w Czerniejowie. Miejscowi byli przekonani, że nie trafi już za kratki. – W gazetach czytałem, że go ciągle uniewinniają, chodził jakby nigdy nic – mówi jeden z nich.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama