Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dziennikarz Gazety Wyborczej Lublin podrzucał śmieci do lasu. \"To była tylko trawa\"

Policjanci przyłapali zastępcę redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Lublin na nielegalnym wywożeniu śmieci – podał w Internecie tygodnik \"Wprost”. Dziennikarz dostał 300 zł mandatu. Twierdzi jednak, że w workach była tylko trawa.
Patrol namierzył Jacka Brzuskiewicza w lesie w miejscowości Kąty-Urszulin pod Lublinem 27 lipca. – Trzy plastikowe worki z pustymi butelkami i trawą były już wyładowane, a dwa pozostałe funkcjonariusze znaleźli w bagażniku jego auta – informuje Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. Dziennikarz nie ma sobie nic do zarzucenia i zaprzecza, że w workach były butelki. – W pobliżu mojej posesji w Zemborzycach nie ma kontenera na śmieci, więc nie miałem, co zrobić ze skoszoną trawą z przydomowego ogródka – tłumaczy się Jacek Brzuszkiewicz. – Uważam, że nic złego nie zrobiłem. Trawa nie jest szkodliwa dla środowiska, bo się rozkłada. Gdyby chodziło o inne śmieci, na pewno nie skończyłoby się tylko na mandacie. Ale dla mnie ta sprawa jest zamknięta. Zgodnie z prawem każdy właściciel posesji musi mieć podpisaną umowę z przedsiębiorstwem wywożącym odpady. – Ale w praktyce ludzie wolą wywieźć odpady nielegalnie, żeby uniknąć opłat – mówi Agata Tomaszewska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie. – My nie możemy wyciągać żadnych konsekwencji. Jeżeli mamy taki sygnał, przeprowadzamy kontrolę i przekazujemy tę sprawę gminie. Osobom, które nie mają podpisanej umowy jej władze mogą naliczyć karę w takiej wysokości, jak opłata za wywóz odpadków. Brzuszkiewicz twierdzi, że ma umowę na wywóz śmieci. – Wspólnie z rodzicami podpisałem ją z firmą Kom-Eko, ponieważ sam produkuję za mało śmieci. Można to sprawdzić. Małgorzata Bielecka-Hołda, redaktor naczelna GWL twierdzi, że nie zna sprawy i odmówiła komentarza do czasu rozmowy z dziennikarzem.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama