I rzeczywiście tak może być, ale w piłce nożnej, nawet na tak lokalnym poziomie jak „okręgówka”, swoje trzeba wybiegać. Tymczasem Lublinianie przez całą pierwszą połowę tylko dreptali po murawie, co Łęcznianie brutalnie wykorzystywali. Już w 6 min przeprowadzili składną kontrę, którą wykończył Eryk Głaz. Chwilę przed końcem pierwszej połowy kolejny kontratak zakończył się golem Huberta Kotowicza.
Oszołomienie w obozie Sygnału było spore, ale grający trener gospodarzy, Jacek Paździor, w przerwie postanowił wstrząsnąć zespołem. Reprymenda oraz zmiany przyniosły efekt i w drugiej połowie Sygnał grał już lepiej. Zaczął zdobywać także gole. W 70 min do siatki trafił Danylo Bondar. Tego gola poprzedziło kilka podań, a piłka momentami krążyła od nogi do nogi niemal jak na konsoli. Pięć minut później bohaterem Sygnału został Maksymilian Flis, który wykorzystał doskonałe dośrodkowanie Konrada Niegowskiego.
Wydawało się, że Sygnał opanował sytuację. Nic bardziej mylnego, bo w 84 min Niegowski sfaulował rywala w polu karnym. I chociaż w obozie Sygnału zapanowała niezgoda związana z tą sytuacją, to Kotowicz nic nie robił sobie z tych okoliczności. Podszedł bardzo spokojnie do wykonania rzutu karnego i zdobył swoją druga bramkę w tym meczu. Jak się później okazało zapewniła ona gościom historyczny komplet punktów.
Sygnał Lublin – KKS Wiara Łęczna 2:3 (0:2)
Bramki: Bondar (70), Flis (75) – Głaz (6), Kotowicz (41, 84 z karnego).
Sygnał: Chalabiś – Kurylo (40 Czarnecki), Fiedeń, Paździor, Niegowski, Jakimiński (65 Flis), Sołdecki, Książek, Bielecki (40 Makarenko),Bondar, Mateusz Chodkiewicz (4\65 Pastwa).
Wiara: Kowalik – Kocot, Kowal, Jasik, Kozyra, Kramek, Głaz, Lipski, Kotowicz, Brzozowski, D. Lipski.
Żółte kartki: Makarenko, Fiedeń, NIegowski. Czerwona kartka: Niegowski (po meczu za dwie żółte) Sędziował:. Widzów: 150.

Komentarze