Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Setki dzieci uległy w te wakacje groźnym wypadkom

Czteroletnia Julia bawiła się na dmuchanej zjeżdżalni – złamała rękę. 14-letnia Magda kosiła trawę, przez nieuwagę niemal straciła dłoń. Takie i jeszcze gorsze wypadki przytrafiały się dzieciom tego lata.
Na oddziale chirurgii urazowej w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie jest 55 łóżek. Przez wakacje żadne nie stało puste. Zdecydowana większość pacjentów, jacy trafiają na ten oddział, to ofiary wypadków. – Najwięcej jest pacjentów, którzy są uczestnikami wypadków komunikacyjnych. Upadli z roweru, mieli wypadek samochodowy – mówi Agnieszka Osińska, rzecznik DSK. Na szczęście, w porównaniu z ubiegłymi wakacjami mniej było wypadków drastycznych. – Dzieci często w wakacje pomagają rodzicom w pracy na roli. Nie było ofiar ciężkiego sprzętu rolniczego. Obeszło się bez amputacji rak czy nóg. W ubiegłym roku było bardzo dużo zmiażdżeń dłoni – mówi prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcej w DSK. – Może to świadczyć o tym, że albo rodzice używają bezpieczniejszych maszyn, albo bardziej uważali na dzieci. Zmniejszeniu liczby wypadków na pewno pomogły apele policji. – Zorganizowaliśmy dwie akcje profilaktyczne z udziałem policjantów – dodaje Osińska. – Po nich zauważyliśmy poprawę. Więcej, niestety, jest urazów spowodowanych kosiarkami. – Chciałam pomóc sąsiadce i skosić jej trawnik. W pewnym momencie kosiarka zapchała się trawą, chciałam podwyższyć kółka i niefortunnie włożyłam rękę w wirujące ostrza. Na szczęście, nic bardzo poważnego się nie stało. Kości i ścięgna są całe – mówi 14-letnia Magda, mieszkanka okolic Świdnika, która leży w DSK i ma zabandażowaną całą lewą rękę aż do łokcia. Na tym samym oddziale leży czteroletnia Julia, która miała pecha na zjeżdżalni. – Córka bawiła się na zjeżdżalni nad Jeziorem Białym. Inne dziecko w nią uderzyło, Julka ma poważnie złamaną rękę. Już drugi tydzień nie rusza się z łóżka z wyciągiem – mówi mama dziewczynki. Wakacje się kończą, ale lekarze przewidują, że to nie koniec wypadków. Będą wykopki, a wtedy dzieci często pomagają rodzicom.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama