Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lubelskie firmy tną etaty. Tysiąc osób do zwolnienia

19 mln zł dostaniemy lada dzień na walkę z bezrobociem. A jest z czym walczyć. W wakacje na skutek zwolnień grupowych pracę w regionie straciło ponad pół tysiąca osób. Kolejny tysiąc firmy zgłosiły do zwolnień.
W najgorszej sytuacji jest Kraśnik i Janów Lubelski. W lipcu firma Komas z Janowa zwolniła 150 osób, a PKS Kraśnik 57. Chwilę później Tsubaki Hoover Polska z Kraśnika zapowiedziało zwolnienie 38 pracowników, a Fabryka Łożysk Tocznych aż 437 osób. Wczoraj związkowcy FŁT negocjowali z zarządem zmniejszenie redukcji. Udało się uratować 42 etaty. – Zwolnienia będą mniejsze dzięki pomocy miasta, które umorzyło nam zaległy podatek – wyjaśnia Grzegorz Jasiński, prezes FŁT w Kraśniku. Nadziei nie mają już pracownicy innych firm. W lipcu z pracy odeszło 50 pracowników Poczty Polskiej w województwie (najwięcej, bo 37 w Lublinie). 150 osób zwolniło też PKP Cargo (po 59 osób w Lublinie i Rykach, 26 w Chełmie i 10 w Zamościu). Trudną sytuację w Rykach pogłębił upadek firmy szwalniczej, która zwolniła 68 osób. Więcej informacji o lubelskiej gospodarce na www.strefabiznesu.dziennikwschodni.pl – Mamy pierwsze ofiary kryzysu – przyznaje Stanisław Jagiełło, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie. – Ale nie załamujemy rąk. W przyszłym tygodniu dostaniemy z Ministerstwa Pracy 19 mln zł na łagodzenie skutków bezrobocia. Bezrobotni mogą dostać 18 tys. zł na założenie firmy. Pieniądze się przydadzą, bo bezrobocie rośnie (z 11,6 proc. w lipcu do 11,7 proc. w sierpniu), a firmy planują dalsze zwolnienia. W PKP Cargo w Łukowie z pracą mają się pożegnać 104 osoby, w Lublinie 66, w Rykach 47, a w Chełmie 28. W Dęblinie zwolnienie 25 osób zapowiedziały Wojskowe Zakłady Inwestycyjne. Zwalniać mają też oddziały banków. – Duże firmy są dziś w najgorszej sytuacji i to one najbardziej tną koszty – tłumaczy Jagiełło. Kryzys nie ominął też PZL Świdnik. Od początku roku z pracy odeszło ok. 300 osób. – Miesięcznie ubywa nam średnio 40 pracowników. To na razie odejścia na emerytury, nie przedłużamy też umów na czas określony – tłumaczy Jan Mazur, rzecznik PZL. Zwolnienie 48 osób zgłosił do WUP lubelski Protektor. Na zapowiedziach na razie się skończyło. – Są zamówienia, więc jest praca – mówi Dariusz Kubel, szef \"Solidarności” w Protektorze. O pracę nie muszą natomiast drżeć górnicy. Tylko w tym roku pracę w Bogdance znalazło 170 osób. – A kolejne 100 osób zatrudnimy do końca roku – mówi Tomasz Zięba, rzecznik kopalni. (fp)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama