Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Żartowniś słono zapłaci za fałszywy alarm

Szpitale, centra handlowe, a ostatnio sądy. Tam najczęściej dzwonią „żartownisie”, grożąc podłożeniem bomby. Lubelski komendant wojewódzki policji wydał wczoraj polecenie, żeby obciążać ich kosztami akcji, jakie służby przeprowadziły w poszukiwaniu ładunków wybuchowych.
Wczoraj, już po raz czwarty w ciągu ostatnich miesięcy, niespodziewaną przerwę w pracy mieli zatrudnieni w sądach przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. Znowu ktoś postraszył, że w budynkach jest bomba. Przyjechała policja z psami. Żadnego ładunku wybuchowego nie znaleziono. Policjanci rozpoczęli namierzanie żartownisia.Powodzeniem zakończyło się ustalanie sprawcy, który przed miesiącem zadzwonił do sekretariatu sądu przy ul. Wallenroda w Lublinie. Przemysław M. został zatrzymany po kilku dniach. Do sądu dzwonił z telefonu stacjonarnego swojej babki. W ubiegły czwartek telefon z ostrzeżeniem, że podłożono bombę postawił na nogi Starostwo Powiatowe w Zamościu. Ponad 100 urzędników i petentów ewakuowano. Już dzień później policjanci zatrzymali dowcipnisia. To 53-letni zamościanin. Po wczorajszym, kolejnym alarmie, Dariusz Działo, komendant wojewódzki policji w Lublinie, wydał swoim ludziom polecenie, żeby w każdym przypadku wyliczali koszty akcji i obciążali nimi sprawców fałszywych alarmów. – Można wycenić czas pracy policjantów, wartość zużytej benzyny – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Koszt przeprowadzenia takiej akcji, to kilka tysięcy złotych. Będzie większy, jeśli musieliśmy przeszukać duży budynek.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama