Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Były rektor zwyzywał sekretarkę? UMCS bada sprawę

UMCS Wykładowca z największej lubelskiej uczelni miał grozić sekretarce, bo nie chciała umożliwić mu dostępu do kserokopiarki. Naukowiec wszystkiemu zaprzecza. - To prowokacja zlecona przez panią dziekan - przekonuje
Były rektor zwyzywał sekretarkę? UMCS bada sprawę
Do dziekana Wydziału Prawa i Administracji UMCS dotarła notatka pracownicy sekretariatu. Kobieta opisała wydarzenia z 16 września. Ok. godz. 15 w sekretariacie pojawił się dr hab. Ryszard Mojak, wykładowca Katedry Prawa Konstytucyjnego i były prorektor uczelni. Chciał skserować materiały. Kobieta odmówiła i zaproponowała, by przyszedł innego dnia, w godzinach pracy.

To miało wywołać furię u wykładowcy, który rzekomo nazwał sekretarkę "k… jeb…” i powiedział jej, że "nie będzie rządzić” razem z panią dziekan, z którą jest skonfliktowany. Miał też wymachiwać rękami, przeklinać i szarpać kserokopiarkę.

Według relacji kobiety, prorektor miał m. in. krzyczeć, że ją załatwi, gdyż ma układy w odpowiednich służbach. Dopiero, gdy w pomieszczeniu pojawiła się dziekan prof. Anna Przyborowska-Klimczak i prodziekan prof. Andrzej Wrzyszcz, wykładowca wyszedł. Sprawę opisała wczorajsza Gazeta Wyborcza.
Ryszard Mojak zaprzecza tej wersji wydarzeń. - To prowokacja zlecona przez panią dziekan - twierdzi.

Naukowiec przyznaje, że był tego dnia w sekretariacie, by skserować materiały potrzebne do starań o tytuł profesora. - Miałem to zrobić dzień wcześniej, ale sprawdzałem egzaminy poprawkowe i nie zdążyłem. Następnego dnia umówiłem się z sekretarką, że pojawię się po konsultacjach dla studentów. Gdy przyszedłem oświadczyła, że zaraz wychodzi i nie może mi zostawić kluczy do pomieszczenia - relacjonuje Mojak. - Nie ukrywam, że się zdenerwowałem, ale nikomu nie groziłem, ani nie wyzywałem. Oświadczyłem tylko sekretarce, że zachowując się w ten sposób, włączyła się do zbiorowego mobbingu wobec mnie - opowiada.
Władze uczelni nie chcą komentować zajścia. - Wyjaśniamy tę sprawę - zapewnia prof. Stanisław Michałowski, rektor UMCS.

W kwietniu po konflikcie z rektorem dr hab. Ryszard Mojak został odwołany z funkcji prorektora. Pracownicy jego katedry zarzucali mu mobbing. Miał wysyłać im dziesiątki sms-ów, także w nocy. Postępowanie w tej sprawie prowadzi rzecznik dyscyplinarny UMCS.

Z kolei Mojak twierdzi, ze sam padł ofiarą mobbingu i zamierza skierować sprawę do sądu. Nie wyklucza, że opisane zdarzenie zgłosi w ramach oddzielnego postępowania. - Skonsultuję się z adwokatem, bo to był kolejny przejaw szykan wobec mnie - przekonuje.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama