Reklama
Wpadł, bo umówił się z panią prokurator
Poszukiwany przez Anglików Artur S. stawił się na wezwanie w prokuraturze i przez to wpadł. Nie spodziewał się, że po wyjściu z gabinetu pani prokurator zobaczy policjantów z kajdankami, którzy chcą go zatrzymać w zupełnie innej sprawie. Grozi mu dożywocie.
- 01.10.2009 13:37
W marcu ub. roku mieszkaniec Łęcznej został zatrzymany przez angielską policję za pobicie dwóch obywateli tamtego kraju. Na wolność wyszedł po wpłaceniu kaucji. Miał się zgłosić po miesiącu ale uciekł do Polski. Angielski sąd poszukiwał go Europejskim Nakazem Aresztowania.
Mężczyzna miał w lubelskiej prokuraturze sprawę o narkotyki. Nie stawiał się na wezwania. W końcu sam się skontaktował z prowadzącą śledztwo. W środę stawił się na przesłuchanie w Prokuraturze Rejonowej Lublin Północ przy ul. Okopowej w Lublinie. Pani prokurator o \"wizycie” zawiadomiła policję. Gdy mężczyzna wyszedł z jej gabinetu, został zatrzymany. Dzisiaj sąd zgodził się na jego aresztowanie. Wkrótce zdecyduje czy wyda zgodę na jego ekstradycję.
Według angielskiego prawa jeszcze z 1861 roku za ciężkie pobicie grozi mu nawet dożywocie.
Reklama












Komentarze