Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

I Liga: Górnik Łęczna – Warta Poznań 1:2

To był jeden z lepszych meczów w wykonaniu Górnika. Mimo to z punktów cieszyli się rywale. Dwa błędy w obronie zostały bezlitośnie wykorzystane. Ale największym mankamentem gospodarzy okazał się brak skuteczności.
Górnik bardzo chciał wygrać, bo na trybunach zasiadł nowy prezes klubu – Waldemar Piotruk. I pomimo osłabień kadrowych podopieczni Tadeusza Łapy byli stroną przeważającą. Już do przerwy, gdyby mieli lepiej nastawione celowniki, losy spotkania zostałyby rozstrzygnięte. – Niestety, piłka nie zawsze jest sprawiedliwa. Takie mecze też się zdarzają. W dodatku stare porzekadło piłkarskie mówi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić – stwierdził kapitan \"zielono-czarnych” Veljko Nikitović. Największe zagrożenie ze strony Warty stanowią w tym sezonie Marcin Klatt i Piotr Reiss. Przed przyjazdem do Łęcznej pierwszy miał na koncie 10 goli, a drugi 7. Jednak szkoleniowiec Górnika nie zamierzał murować dostępu do własnej bramki. Przeciwnie, postanowił przenieść ciężar gry na drugą stronę boiska. Dlatego na przedpolu poznaniaków raz po raz robiło się gorąco. Już w 2 min Radosław Bartoszewicz nie sięgnął piłki głową, a pięć minut potem ten sam zawodnik uderzył z dystansu. W 13 min ponownie udaną interwencją popisał się Łukasz Radliński, który szybko zaczął wyrastać na czołową postać meczu. Jednak wystarczył moment nieuwagi. Paweł Tomczyk stracił piłkę i Warta ruszyła w kontrą. W końcu Klatt podał do Reissa, ten ograł Bartoszewicza i założył siatkę Jakubowi Wierzchowskiemu. Odpowiedź była błyskawiczna, ale po zagraniu aktywnego Prejuce\'a Nakoulmy, uderzenie z bliska Rafała Niżnika obronił Radliński. Natomiast w 37 min golkiperowi gości dopisało szczęście, kiedy Janusz Surdykowski kopnął z lewej nogi w słupek. Górnikowi nie pomógł też arbiter, który nie dostrzegł, że piłka trafiła Pawła Ignasińskiego w rękę. A działo się w to obrębie szesnastki. Po przerwie zapaliły się jupitery i zespół Tadeusza Łapy znowu ruszył do ataków. Niestety znowu górą był Radliński, który wygrał pojedynek z Surdykowski. W efekcie zamiast remisu zrobiło się 0:2. Piotr Karwan źle wybił piłkę, Reiss spróbował objechać Wierzchowskiego, ale został przez niego zahaczony. Rzut karny wykorzystał Tomasz Magdziarz. Nadzieje łęcznian odżyły po czterech minutach. Tym razem w polu karnym został sfaulowany Nakoulma, a z 11 metrów celnie strzelił Niżnik. Oba zespoły miały jeszcze swoje sytuację, jednak szanse na choćby remis przepadły w 86 min. Wówczas sędzia ukarał czerwoną kartkę Nakoulmę, za \"usiłowanie kopnięcia przeciwnika poza boiskiem”. Górnik Łęczna – Warta Poznań 1:2 (0:1) BRAMKI 0:1 – Piotr Reiss (14), 0:2 – Tomasz Magdziarz (60 z karnego), 1:2 – Rafał Niżnik (64 z karnego). SKŁADY Górnik: Wierzchowski – Tomczyk, Nikitović, Karwan, Kazimierczak – Głowacki (61 Szymanek), Bartoszewicz, Niżnik, Nazaruk (58 Wójcik) – Nakoulma, Surdykowski. Warta: Radliński – Ignasiński, Ngamayama, Bartkowiak, Otuszewski – Magdziarz (90 Pawlak), Bekas, Loliga, Wojciechowski (70 Iwanicki) – Klatt (89 Przybyszewski), Reiss. Żółte kartki: Nazaruk, Głowacki, Wierzchowski, Kazimierczak (G) – Otuszewski (W). Czerwona kartka: Prejuce Nakoulma (Górnik, w 86 min, za niesportowe zachowanie). Sędziował: Radosław Trochimiuk (Ciechanów). Widzów: 1000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama