W tym roku Górnik Łęczna zmierzy się jeszcze z Dolcanem, Widzewem i KSZO
Tylko dwa punkty dzielą Górnika od strefy spadkowej. A końcówka roku zapowiada się \"zielono-czarnym” bardzo wymagająca. Najpierw łęcznianie pojadą do Ząbek, potem do Łodzi, a w trzecim meczu podejmą KSZO Ostrowiec.
- 27.10.2009 17:45
Sobotnie spotkanie z Dolcanem będzie ostatnim w rundzie jesiennej. Dwa następne zostaną rozegrane już awansem, z wiosny. I nie jest to dobre rozwiązanie. Przede wszystkim ze względu na sytuację kadrową w zespole Tadeusza Łapy.
W tym roku nie wystąpią już Grzegorz Bronowicki, Kamil Stachyra i Wallace Benevente. A w Ząbkach za żółte kartki będą odpoczywali Sławomir Nazaruk i Krzysztof Kazimierczak. Dobrze przynajmniej, że za czerwoną kartkę najprawdopodobniej nie będzie zmuszony pauzować Prejuce Nakoulma.
W niedzielę, przeciwko Warcie Poznań, napastnik z Burkina Faso musiał wcześniej powędrować do szatni, bo według arbitra technicznego \"usiłował poza boiskiem kopnąć bez piłki rywala”. Sędzia główny uwzględnił sugestie swojego współpracownika i sięgnął po \"czerwień”. Jednak po obejrzeniu zapisu video zrozumiał, że popełnił błąd.
Przyznał się do niego i wysłał w tej sprawie pisma do Kolegium Sędziów oraz klubu.
– Za to zachowanie maksymalnie należała się żółta kartka – mówi trener Tadeusz Łapa.
– Ale ma ostateczną decyzję poczekajmy do czwartku, kiedy zbierze się Wydział Dyscypliny PZPN. Liczymy, że \"Prezes” będzie mógł zagrać w Ząbkach.
Tym bardziej, że mamy kłopoty. Kto dostanie szansę gry? Myślę, że w obronie Piotr Bronowicki. A na boku pomocy może wyjść Bartłomiej Niedziela.
Jednak on dopiero wznowił treningi i zobaczmy w jakiej będzie dyspozycji. W niedzielę wahałem się na kogo postawić: Damira Kojasevicia czy Grzegorza Szymanka.
Wygrałem tego drugiego, bo obcokrajowiec, aby dostać miejsce w drużynie, musi być po prostu lepszy. A Grzesiek jest naszym wychowankiem. Szkoda tylko, że znowu zawiódł, czym chyba pozbawił się możliwości grania.
Wczoraj trener Górnika wybrał się do Ząbek, gdzie Dolcan rywalizował w Pucharze Polski z Koroną Kielce. Po dogrywce gospodarze odpadli.
– Siła, siła i jeszcze raz siła. Ale w piłkę też potrafią grać – dodaje Łapa. – To bardzo groźny zespół, gdzie większość piłkarzy mierzy powyżej 185 cm. Musimy zwrócić uwagę na ich stałe fragmenty. I na bardzo szybkiego Macieja Tataja. Na pewno przeszkadzać też będzie krzywe boisko.
Na takim terenie najistotniejsza może okazać się walka i ambicja. Bez tego trudno myśleć o korzystnym wyniku.













Komentarze