Wybory uzupełniające do Rady Gminy Markuszów wygrała na początku lipca, ale wciąż nie może sprawować tej funkcji. Radni dotąd nie zgodzili się na jej ślubowanie.
Marek Wieczerzak
04.11.2009 19:01
Tuż po zwycięstwie nowa radna z Olempina była pełna zapału do pracy. – Powalczę o drogę w naszej wsi, budowę remizy i oświetlenie – mówiła nam wówczas Anna Filipiak.
Wtedy nie przypuszczała jednak, że będzie się musiała zmagać z oporem części radnych. – Problem polega na tym, że nowa radna popiera wójta – mówi nasz informator.
Jeśli dojdzie do jej zaprzysiężenia to przewodniczący rady Leszek Barwiński może poczuć się zagrożony. – Wtedy po swojej stronie będzie miał już tylko ośmiu radnych, a wójt siedmiu. Wystarczy, że jeden z grupy przewodniczącego nie pojawi się na sesji i ten będzie miał problem z przepchnięciem uchwał, gdzie jest potrzebna bezwględna większość.
W całej sprawie najbardziej pokrzywdzeni są mieszkańcy Olempina. – Na pewno nie jest to z korzyścią dla naszej wsi – mówi sołtys Maria Pecio. – W ten sposób nie możemy nic zrobić, bo co z tego, że radna jest, jeśli nie może głosować. A przez tyle miesięcy mogłaby już zrobić dużo.
Barwiński – na wniosek radnej Anny Sokołowskiej – zwołał ostatnio sesję w trybie nadzwyczajnym. Chodziło o zmiany w budżecie. Pojawiła się tam także Filipiak. Tylko w roli gościa. Przewodniczący nie dopuścił do jej ślubowania twierdząc, że potrzebna jest zgoda wnioskodawcy takiej sesji. Ale radna Sokołowska sprzeciwiła się temu.
Tymczasem w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim są zdziwieni takim postępowaniem. – Przepis mówi wyraźnie, że nowy radny powinien zostać zaprzysiężony na pierwszej sesji, na której się pojawi – mówi Cezary Widomski, zastępca dyrektora Wydziału Nadzoru i Kontroli LUW.
– Nie ma znaczenia czy jest ona zwołana w trybie zwyczajnym czy nadzwyczajnym. Radna powinna przyjść, złożyć ślubowanie i pełnić swoją funkcję. Żaden inny radny nie może jej tego zabronić.
– To jest jakieś chore. W ten sposób radni sami się ośmieszają. Dziwię się, że nie ma żadnej siły, która zaprowadziłaby porządek w naszej gminie. Czy ludzie na wyższych stanowiskach nie mają tu nic do powiedzenia? – pyta Pecio.
Ale wojewoda jest praktycznie bezsilny. – Nasze środki nadzorcze są ograniczone – przyznaje Widomski. – W tej sprawie możemy tylko wysyłać pisma, a wszystko i tak zależy od dobrej woli radnych.
Komentarze