Mucha, Strojnowska, Kolarska-Bobińska: połowa list wyborczych dla pań
Podpisy za wprowadzeniem ustawy o parytetach wyborczych dla kobiet zbierają lubelskie polityk z PO. – To kwestia sprawiedliwości – argumentują. Parytety wyborcze nie wszystkim kobietom przypadły do gustu.
- 15.11.2009 12:21
Podpisy można składać m. in. w biurach: Leny Kolarskiej – Bobińskiej, poseł do Parlamentu Europejskiego oraz poseł krajowej Joanny Muchy (obie z PO). Listy będę również wyłożone 21 listopada w sklepie Tesco.
– Potrzebujemy 100 tys. głosów z całego kraju żeby projekt ustawy trafił do sejmu. Podpisy zbieramy do końca tego miesiąca – informuje Agnieszka Zadura wojewódzka koordynatorka akcji.
Komitet Obywatelski \"Czas na kobiety”, który organizuje zbieranie podpisów, proponuje: kobiety powinny mieć zagwarantowane nie mniej niż połowę miejsca na listach wyborczych do rad gmin, powiatów, sejmików wojewódzkich, Sejmu oraz Parlamentu Europejskiego.
- Obecny system jest niesprawiedliwy. Jeśli chcemy prawdziwej demokracji to trzeba wprowadzić równość. Parytet jest narzędziem żebyśmy doszli do prawdziwej demokracji. Mężczyźni mają niesłuszne przywileje dzięki płci i tradycji - tłumaczy wicewojewoda Henryka Strojnowska (PO).
– Kobiety bardzo dobrze radzą sobie w biznesie, ale w polityce nie mogą się przebić. Przez ostatnie 20 lat edukacja i dyskusje nie pomogły - dodaje Lena Kolarska – Bobińska.
Przeciwko parytetowi w lipcu zaprotestowała w ogólnokrajowych mediach grupa kobiet – przedsiębiorców, dziennikarzy, naukowców. Taki pomysł obraża nas, nie chcemy żeby ktokolwiek dawał nam gwarancje ze względu na płeć, świetnie radzimy sobie bez tego - argumentują
Reklama













Komentarze