Władze Nałęczowa nie widzą w kurorcie miejsca dla salonu gier. Z propozycją jego uruchomienia zgłosił się niedawno do magistratu jeden z młodych przedsiębiorców.
(greg)
03.01.2010 18:13
Jakub Gzara chce ulokować automaty do gier w lokalu gastronomicznym „Madejowa Chata”. – Chcę stworzyć miejsce, w którym można byłoby się kulturalnie rozerwać. Dlaczego? Otrzymuję sygnały, że byłby popyt na taki salon. Uważam, że skorzystałoby na tym miasto, któremu nie tylko przybyłyby wpływy z podatków, ale również dodatkowa atrakcja – twierdzi Gzara.
Odmiennie na sprawę patrzą władze Nałęczowa. – Do tej pory nie zgłosił się do nas ani jeden z mieszkańców, którzy stwierdziłby, że dotkliwie doskwiera mu brak takiego miejsca. Stąd nie zawracamy sobie nawet głowy salonem – mówi burmistrz Andrzej Roman Ćwiek.
- Osobiście uważam, że nie jest dobrym pomysłem lokowanie salonu w mieście, w którym są szkoły z internatami, a ich uczniowie dostają od rodziców kieszonkowe – dodaje burmistrz.
Gzara nie zamierza jednak rezygnować i zapowiada, że ponowi swoje starania. – Poczekam na ustawę i wtedy zwrócę się do radnych z pismem o wydanie opinii dotyczącej lokalizacji – mówi przedsiębiorca.
„Nie” dla hazardu stanowczo podtrzymują również samorządowcy Kazimierza Dolnego. Przypomnijmy, że tam swoją działalność chciała rozpocząć spółka Fortuna. Radni konsekwentnie odmawiali wydania pozytywnej opinii o lokalizacji salonu, w końcu z pomocą przeciwnikom hazardu przyszła rządowa ustawa.
Spółka Fortuna wycofała swój wniosek, ale nie wyklucza ponowienia starań o uruchomienie w Kazimierzu Dolnym swojej działalności.
Komentarze