Nie mają lekkiego życia piesi w Lublinie
Na wielu skrzyżowaniach w Lublinie zielone światło dla pieszych zapali się dopiero po naciśnięciu przycisku znajdującego się na sygnalizatorze świetlnym.
- 10.02.2010 18:10
Aby jednak bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy, piesi nieraz muszą wykazać się akrobatycznymi wręcz umiejętnościami. Bo m.in. na alejach Smorawińskiego (Czechów) i Jana Pawła II (Czuby) słupki sygnalizatorów stoją w śnieżnych zaspach, ok. 1,5–2 m od skraju odśnieżonej części chodnika.
Tak daleko ręką sięgnąć się nie da, więc chcąc bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy, trzeba wleźć w śnieg. Co prawda ludzie zdążyli już wydeptać dojścia do słupków, ale są one bardzo wąskie, ledwie na szerokość stopy. Przy nieuważnym stąpnięciu bardzo łatwo skręcić nogę.
– Zwracałem uwagę pracownikom, żeby odśnieżali dojścia do sygnalizatorów – mówi Piotr Kwiecień, kierownik Zakładu Robót Drogowych KOM-EKO sp. z o.o. w Lublinie. To ta firma odpowiada za odśnieżanie Czechowa. – Nie wiem, dlaczego tego nie zrobili. Jutro rano śnieg będzie usunięty, gwarantuję.
Kierownik słowa dotrzymał. Rozmawialiśmy z nim we wtorek po południu, w środę rano śnieg blokujący dostęp do przycisku na sygnalizatorze na przejściu w sąsiedztwie Orfeusza był odkuty i odgarnięty. Mamy nadzieję, że dostęp bez ekwilibrystyki do innych słupków z przyciskami będzie możliwy już bez naszej interwencji.
Reklama
Komentarze