Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie mają lekkiego życia piesi w Lublinie

Na wielu skrzyżowaniach w Lublinie zielone światło dla pieszych zapali się dopiero po naciśnięciu przycisku znajdującego się na sygnalizatorze świetlnym.
Aby jednak bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy, piesi nieraz muszą wykazać się akrobatycznymi wręcz umiejętnościami. Bo m.in. na alejach Smorawińskiego (Czechów) i Jana Pawła II (Czuby) słupki sygnalizatorów stoją w śnieżnych zaspach, ok. 1,5–2 m od skraju odśnieżonej części chodnika. Tak daleko ręką sięgnąć się nie da, więc chcąc bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy, trzeba wleźć w śnieg. Co prawda ludzie zdążyli już wydeptać dojścia do słupków, ale są one bardzo wąskie, ledwie na szerokość stopy. Przy nieuważnym stąpnięciu bardzo łatwo skręcić nogę. – Zwracałem uwagę pracownikom, żeby odśnieżali dojścia do sygnalizatorów – mówi Piotr Kwiecień, kierownik Zakładu Robót Drogowych KOM-EKO sp. z o.o. w Lublinie. To ta firma odpowiada za odśnieżanie Czechowa. – Nie wiem, dlaczego tego nie zrobili. Jutro rano śnieg będzie usunięty, gwarantuję. Kierownik słowa dotrzymał. Rozmawialiśmy z nim we wtorek po południu, w środę rano śnieg blokujący dostęp do przycisku na sygnalizatorze na przejściu w sąsiedztwie Orfeusza był odkuty i odgarnięty. Mamy nadzieję, że dostęp bez ekwilibrystyki do innych słupków z przyciskami będzie możliwy już bez naszej interwencji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama