Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wiszniewski: Ale mi szkoda Jurka

Rozmowa z Włodzimierzem Wiszniewskim, aktorem Teatru Osterwy.
• W niedzielę w Warszawie zmarł Jerzy Turek, słynny Jarząbek z \"Misia” Stanisława Barei. Znaliście się? – Tak. Jest mi bardzo smutno, odszedł kolejny aktor z mojego rocznika. Nie mogę się pozbierać. To był bardzo dobry człowiek. A o takich coraz trudniej. • Co to znaczy dobry? – Dobry, to znaczy skromny. Na nic się nie silił. Jak się uśmiechnął do człowieka, to od razu robiło się na sercu cieplej. W naszym zawodzie tak już jest, że ktoś może być dobrym aktorem, a sympatii ludzi sobie nie zjedna. Na scenie i w życiu buduje przed sobą ścianę. A trenera \"Jarząbka” lubili wszyscy, starzy i młodzi. Za serdeczność. • Mało jest tak lubianych aktorów w Polsce. Listonosza Józefa Garlińskiego z serialu \"Złotopolscy” polubili wszyscy. Jakby przynosił szczęście do domów? – Bo przynosił. Jurek Turek promieniował dobrą energią. Wysyłał z ekranu lub sceny dobre fluidy do ludzi. Jak na ciebie spojrzał, to się na sercu robiło ciepło. Dziś ludzie pędzą. Coraz szybciej. Swoim uśmiechem potrafił przyhamować to oszalałe tempo.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama