Ul. Gęsia tonie w błocie. Mieszkańcy pół roku czekają na drogę
Mieszkańcy ul. Gęsiej od jesieni czekają na naprawę drogi. Nie mogą dostać się do swoich posesji. Jedyny dojazd zniszczyli budowlańcy, stawiając pobliskie osiedle. Nie pomagają monity i interwencje magistratu.
- 23.03.2010 19:13
– Rozłożyliśmy deski i po nich dostajemy się do domu – mówi Jarosław Mazuś, z ul. Gęsiej. – Na drodze jest takie błoto, że nie można go pokonać samochodem. Po deszczu tworzy się bajoro.
Teren, po którym biegła gruntowa droga należy do miasta. Znajduje się na tyłach nowego osiedla, zbudowanego przez Spółdzielnię Mieszkaniową AZS. Przy wznoszeniu bloków gruz i ziemię wywożono na miejską działkę. Powstały olbrzymie hałdy, które odcięły dojazd mieszkańcom sąsiednich posesji.
W grudniu, po naszej interwencji większość gruzu usunięto. Pozostały jednak głębokie doły i błoto. Magistrat nakazał SM AZS, by przywróciła działkę do pierwotnego stanu.
– Wysypali trochę żwiru, po którym dziś nie ma śladu – dodaje Mazuś. – Obiecywali, że odbudują dojazd, ale na tym się skończyło. Na mapach droga istnieje, ale w praktyce nie można z niej korzystać. Dziwię się, że magistrat nie może niczego wyegzekwować od AZS.
Urzędnicy wyjaśniają sprawę. W spółdzielni tłumaczą, że wykonali wszystkie prace na swoim terenie, łącznie z dojazdem dla nowych mieszkańców. Nie wiadomo jednak, co z pozostałymi.
– Zleciliśmy wykonawcy osiedla, by uporządkował drogę na miejskiej działce – usłyszeliśmy w siedzibie SM AZS. – Może tego nie zrobili, ze względu na pogodę.
Trzeba to sprawdzić. Jeśli sytuacja rzeczywiście jest taka zła, zobowiążemy wykonawcę do odbudowy drogi. Poszkodowanych mieszkańców takie obietnice nie przekonują.
Reklama
Komentarze