Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ZDJĘCIA

Motor „dwie twarze” Lublin wyrzucił Legię z STS Pucharu Polski

Najkrótsza droga do Europy – tak mówi się o pucharowych zmaganiach. Od wtorku wiadomo, że Legia będzie musiała udać się w znacznie dłuższą i bardziej wyboistą podróż na arenę międzynarodową. Wszystko przez Motor Lublin, który rozbił „Wojskowych” w pierwszej rundzie STS Pucharu Polski aż 3:0.

Kibice na Arenie nie zdążyli jeszcze wygodnie rozsiąść się na swoich krzesełkach, a już obejrzeli pierwszego gola.

Dokładnie po 120 sekundach gry daleko do przodu piłkę wykopał Gasper Tratnik. Fatalny błąd popełnił Robert Deziel Jr, który zaliczył kiepskie przyjęcie. Z prezentu skorzystał Fabio Ronaldo. Portugalczyk przejął futbolówkę, podciągnął z nią w stronę bramki i w idealnym momencie zagrał do Karola Czubaka, a ten strzelił do siatki obok Otto Hindricha.

W kolejnych fragmentach można było zobaczyć w akcji zupełnie inny Motor, niż ten z sobotniego spotkania z Piastem Gliwice. Żółto-biało-niebiescy byli agresywni, głodni gry, błyskawicznie doskakiwali do rywali i nie pozwalali im rozwinąć skrzydeł. 

W 19 minucie Czubak wymienił podania z Ronaldo, w polu karnym Rafał Augustyniak odbił się od napastnika, jak do ściany, więc „Czubi” spróbował szczęścia po raz drugi. Tym razem uderzył jednak minimalnie obok słupka.

Później „Wojskowi” byli coraz więcej przy piłce, oddali kilka strzałów, ale tak naprawdę nie mieli klarownej sytuacji na gola. Co innego Lublinianie. W 40 minucie agresywny doskok do rywali znowu się opłacił. Udało się przejąć piłkę, a Ronaldo rozpoczął kapitalny rajd jeszcze na swojej połowie. Z dziecinną łatwością oszukał Deziela i pognał na bramkę. Kiedy wpadł w pole karne, wydawało się, że przełoży sobie futbolówkę z prawej nogi na lewą. Tymczasem „zewniakiem” strzelił drugiego gola dla gospodarzy.

Po przerwie błyskawicznie można się było przekonać, że drużyna trenera Papszuna jeszcze nie wywiesza białej flagi. W 50 minucie powinno być 2:1, po bardzo ładnej akcji gości. Legia wymieniała podania, a na koniec Bartosz Kapustka zagrał w szesnastkę do Łukasza Zjawińskiego, który przegrał pojedynek z Gasperem Tratnikiem. Trzeba przyznać, że golkiper świetnie wyszedł z bramki.

Nieuznany "swojak" bramkarza

Cztery minuty później przez chwilę trybuny w Lublinie wybuchły w szale radości. Po rzucie rożnym wydawało się, że Hindrich wpadł w Augustyniaka, a piłka odbiła się od jego ręki i wylądowała w siatce. Sędzia dopatrzył się jednak faulu i gol nie został uznany.

Mimo protestów gospodarzy VAR potwierdził werdykt z boiska. 180 sekund później Rodrigues zepsuł kontrę czterech na trzech za mocnym podaniem do Ronaldo lub Jacquesa Ndiaye, bo zagrał między dwóch kolegów.

Przyjezdni przejęli kontrolę nad meczem i starali się o kontaktowe trafienie. Niewiele do szczęścia zabrakło im w 66 minucie. Kacper Chodyna spróbował dośrodkowania, a wyszedł z tego stary dobry centrostrzał. I to prawie idealny centrostrzał, bo futbolówka trafiła w słupek i wyszła w pole.

Przyjezdni przeważali, walczyli o gola, który pozwoliłby im wrócić do gry, ale lepsze sytuacje na zamknięcie spotkania mieli podopieczni Mariusza Misiury. Po centrze Kamila Lukoszka ani Tin Plavotić, ani Czubak, nie skierowali piłki do siatki. Później Lukoszek w bardzo dobrej sytuacji uderzył prosto w bramkarza.

Na koniec próbkę swoich możliwości dał Ndiaye. „Jacek” po dobrym podaniu Mateusza Łęgowskiego kapitalnie „położył” w polu karnym Arkadiusza Recę i huknął „pod ladę” na 3:0. A kibice po raz kolejny przekonali się, jak wielką różnicę mogą zrobić w piłce cztery dni. W końcu bezzębny Motor w sobotę przegrał u siebie z Piastem 0:2. W sobotę gospodarze pokazali zupełnie inną twarz i rozbili lidera PKO BP Ekstraklasy.

Wysoki wynik oznacza jeszcze, że drugie starcie obu ekip – tym razem ligowe, zapowiada się w sobotę jeszcze ciekawiej.

Motor Lublin – Legia Warszawa 3:0 (2:0)

Bramki: Czubak (2), Ronaldo (40), Ndiaye (90+5).

Motor: Tratnik - Lukoszek, Bereszyński (85 Bartos), Plavotić, Luberecki, Meyer, Łęgowski, Rodrigues (85 Bourhane), Aiko (57 Ndiaye), Czubak (85 Simon), Ronaldo (71 Santos).

Legia: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel (83 Szczepaniak), Chodyna (68 Reca), Kapustka, Szymański (68 Sevcik), Vinagre, Urbański (83 Rajović), Zjawiński, Adamski (57 Kuchta).

Żółta kartka: Rodrigues (Motor).

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).

Widzów: 11348.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama