W niedzielę w nocy spłonęła drewniana chałupa. Strażacy ustalili, że zapalił się od pozostawionej na stole płonącej świeczki. Kiedy płomienie ogarniały dom, jego 44-letni gospodarz najspokojniej w świecie spał nieopodal w trawie.
Okazało się, że mężczyzna był pijany. W swoim środowisku znany jest ze skłonności do mocnych trunków. Tym razem miał szczęście. Gdyby nie wyszedł z domu, to w stanie, w jakim się znajdował prawdopodobnie nie uszedł by z życiem.
Komentarze