Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Do rozmów o przyszłości PKS Zamość nie dopuszczono załogi

Szefowie związków zawodowych z PKS Zamość wybrali się dzisiaj rano na negocjacje w sprawie przyszłości przedsiębiorstwa. Mieli spotkać się z prezydentem miasta i prezesem spółki. I co? Ponad godzinę czekali przed gabinetem, w którym toczyły się rozmowy. Zapowiadają protesty.
– Prezes PKS obiecał nam, że będziemy w tych rozmowach uczestniczyć – dziwił się rano w Ratuszu Marek Walewander, szef zamojskiej \"Solidarności”. – Mamy to nagrane na taśmie. Nie wiem, co będzie dalej. Czekamy. Może zostaniemy wszyscy wpuszczeni do gabinetu prezydenta. Potrzebne jest wspólne stanowisko w sprawie przyszłości PKS. Chcieliśmy je wypracować. Przedstawiciele wszystkich zakładowych związków przybyli do zamojskiego Ratusza o godz. 9. Wraz z nimi pojawił się Krzysztof Choina, przewodniczący regionu środkowo-wschodniego \"S” (reprezentuje 26 tys. związkowców). Czekali ponad godzinę. Niektórzy czuli się, jakby im wymierzono policzek. – Wypadałoby chociaż zaproponować inny termin spotkania – mówił Choina. – Nie obrażamy się na prezydenta, bo chodzi o dobro tego zakładu. To jest najważniejsze. W zamojskim PKS wrze. Pisaliśmy o tym już wczoraj. Związkowcy twierdzą, że prezes spółki Wiesław Fik jest arogancki, obwiniają go też o zadłużenie firmy, wytykają niejasne zasady zakupu autobusów. Poza tym zastanawiają się, gdzie podziały się pieniądze ze sprzedaży część tzw. bazy oraz środki z kasy zapomogowej. Najbardziej oburza ich jednak pomysł sprzedaży dworca. Prezes zapewnia, że chce ratować spółkę. Będzie starać się o pomoc finansową ze skarbu państwa. Zapowiedział też restrukturyzację. W poniedziałek związkowcom puściły nerwy. Przez kilka godzin okupowali gabinet prezesa. Sytuację rozładowała zapowiedź negocjacji, które miały się odbyć dzisiaj w magistracie (miasto wraz ze starostwem chce przejąć spółkę). Rozmowy się odbyły, ale… bez związkowców. – Zastanowimy się w jaki sposób teraz postąpić – martwił się jeden z nich. – To jest przykre. Jeśli będzie trzeba, będziemy znów okupować gabinet prezesa. Bo domagamy się jego odwołania.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama