Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rowerzyści i niepełnosprawni z Zamościa narzekają na krewężniki

Zamojskie trasy rowerowe są ślepe… i kończą się krawężnikami. Także chodniki są pełne wybojów, dziur i wysokich krawężników. Cierpią na tym rowerzyści, matki z wózkami i osoby niepełnosprawne.
W ich obronie stanął Jerzy Zacharow, zamojski opozycjonista z lat 80., społecznik i miłośnik kolarstwa. Apelował o zmiany. – Przez nasze miasto przejeżdżają liczne wycieczki rowerowe – tłumaczył Zacharow na ostatniej sesji Rady Miejskiej. – Ja także jeżdżę na dwóch kółkach po Europie i mam tam wielu przyjaciół. I oni się strasznie skarżą. Ścieżki rowerowe są krótkie, pełne wysokich krawężników i fatalnych zjazdów. Są też ślepe. Prowadzą kolarzy na manowce. Tak nie może być! Jerzy Zacharow nie zapomina też o niepełnosprawnych, ludziach starszych i matkach z dziećmi w wózkach. – Trzeba powołać miejską komisję, posadzić ją na rowery i wózki dla niepełnosprawnych – złości się. – To by się zdziwili. Pani Anna z Zamościa cierpi na postępujący zanik mięśni. Może poruszać się jedynie na wózku inwalidzkim. Na jej drodze stają kilkunastocentymetrowe krawężniki, musi omijać też liczne dziury i wertepy. Najgorsze są jednak zjazdy z chodników, które kończą się małymi krawężnikami. To pułapki. Niepełnosprawny musi się natychmiast ratować, bo wózek grzęźnie… między ulicą i chodnikiem. – Na palcach jednej ręki można zliczyć w Zamościu miejsca, gdzie wózek toczy się chociaż przez kilkadziesiąt metrów w miarę płynnie – żali się pani Anna. – Często nasi budowniczowie mają dziwne zwyczaje. Budują chodniki, gdzie dwa zjazdy są niezłe, a przy trzecim jest krawężnik. Przykre. Niemożliwe są też wizyty osób niepełnosprawnych w niektórych przychodniach, instytucjach kulturalnych, galeriach, restauracjach, barach czy muzeach. – Na szczęście dzięki remontom na Starym Mieście jest ostatnio trochę lepiej – mówi pani Anna. – Rynek Wodny jest dostępny z każdej strony, na Solnym też się może teraz poprawi. To jednak nadal niewiele. O utrudnieniach dla niepełnosprawnych i rowerzystów pisaliśmy wielokrotnie. Urzędnicy obiecywali, że będą na to uczuleni. Efekty są mizerne. – Nie widzę potrzeby, żeby urzędnicy wsiadali na wózki czy rowery, żeby przekonać się jak wyglądają zjazdy i chodniki – mówi Karol Garbula, rzecznik prezydenta Zamościa. – My wiemy, jakie są problemy i w miarę możliwości je rozwiązujemy. Dotyczy to zwłaszcza nowych inwestycji. Staramy się, aby były one dostępne dla wszystkich.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama