Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Choć nie chcieli to dostali - po 1 tys. zł nagrody dla strażaków z OSP

W akcji przeciwpowodziowej brało udział 11,5 tysiąca strażaków ochotników z naszego regionu. Co trzeci dostał dziś po tysiąc złotych rządowej nagrody. Wśród nagrodzonych są też tacy, którzy byli na powodzi przez… kilka godzin.
Czesław Wąsek z Ochotniczej Straży Pożarnej w Pułankowicach k. Kraśnika walczył z powodzią w okolicach Annopola. Wraz z pięcioma kolegami z jednostki pomagał m.in. w noszeniu worków z piachem. Łącznie przez kilka godzin. – Wykonywaliśmy polecenia dowódcy sztabu. Kazał jechać, to jechaliśmy. Kazał czekać, to czekaliśmy – mówi Wąsek. – Mieliśmy do dyspozycji dużego stara. Nie wszędzie da się takim samochodem dojechać. Teraz, za udział w akcji przeciwpowodziowej, cała szóstka dostała od rządu po tysiąc zł nagrody. – Dwie czy trzy godziny na powodzi to powód, żeby dostać nagrodę fundowaną z pieniędzy podatników? – oburza się mieszkaniec Pułankowic, który poinformował nas o sprawie. – Lepiej było przekazać te pieniądze na odbudowę zalanej szkoły czy klubu. Podobnych przypadków jest więcej. – Mamy mnóstwo interwencji w tej sprawie – przyznaje Marian Starownik, prezes zarządu wojewódzkiego OSP w Lublinie. – Nikt z biorących udział w akcji powodziowej nie przypuszczał, że będą za to nagrody. Nikt o to nawet nie wnioskował – zaznacza Starownik. – A jeżeli ktoś już wpadł na taki pomysł, mógł zapytać o zdanie strażaków ochotników. Tymczasem wszystko odbyło się z pominięciem OSP. A teraz to my dostaliśmy do zjedzenia taki pasztet. Decyzję o przyznaniu nagród podjęli premier oraz minister spraw wewnętrznych. Resort poprosił komendy wojewódzkie Państwowej Straży Pożarnej o listy osób do nagrodzenia. – My przekazaliśmy sprawę do komend powiatowych i miejskich. Tam mieli sporządzić wykazy w porozumieniu z lokalnymi strukturami OSP – mówi kpt. Wojciech Miciuła, rzecznik komendy wojewódzkiej PSP w Lublinie. – Komplet list odesłaliśmy do MSWiA. Wtedy okazało się, że chętnych jest więcej niż pieniędzy. – Przyszło polecenie, żeby uszczuplić listy – tłumaczy Miciuła. Tak powstała grupa 3156 ochotników i 1283 zawodowców z naszego regionu, którzy mieli być nagrodzeni. Dlaczego znaleźli się w niej ochotnicy z Pułankowic? – Przesłaliśmy listę wszystkich, którzy brali udział w akcji, z zaznaczeniem liczby dni przy każdym – mówi mł. bryg. mgr Piotr Wojtan, z-ca komendanta PSP w Kraśniku. – Komendy powiatowe i miejskie miały się konsultować z lokalnymi strukturami OSP. Czy to robiły? Ciężko mi powiedzieć – dodaje kpt. Miciuła. – Trudno, by ministerstwo wskazywało osoby, które powinny dostać wyróżnienie – ucina Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA. – Proponowaliśmy, aby nagrody kierować do poszczególnych jednostek. Albo żeby były proporcjonalne do liczby dni przepracowanych w akcji – mówi kpt. Miciuła. – Ale nie spotkało się to ze zrozumieniem. – To nagradzanie zrobiła tylko bardzo dużo zła – komentuje Marian Starownik. – Teraz my musimy cierpieć za grzechy, których nie popełniliśmy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama