Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Tomaszowice: Wilgoć nie pozwala dzieciom uczyć się w nowej szkole

Dzieci z Tomaszowic (w gminie Jastków) od miesiąca nie mogą przenieść się do nowej szkoły i wciąż uczą się z zabytkowym pałacu. Powód? Jest problem z odbiorem obiektu. Szkoła jest zawilgocona.
Tymczasem, w szkole na 22 października zaplanowano uroczystości, miały się już odbyć w nowej siedzibie. Najprawdopodobniej nic z tych projektów nie wyjdzie. Nowy budynek szkoły stoi na terenie podmokłym, w sąsiedztwie XIX-wiecznego pałacu, gdzie wciąż odbywają się lekcje. Budowa nowej szkoły zakończyła się w lipcu, a zajęcia miały się tam zacząć od nowego roku szkolnego. Jednak do tej pory nie udało się przeprowadzić placówki. – W piwnicach mieliśmy wodę. Od maja jednak działa drenaż – wyjaśnia Helena Skomorowska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Tomaszowicach. – Cały czas ogrzewamy budynek, ale potrzeba czasu, żeby wszystko wyschło. To jest dla mnie chore, że nie możemy się przenieść i cały czas tkwimy w budynku, gdzie rzeczywiście jest grzyb i wilgoć. Szkoła nie może się przenieść, bo nie zakończył się jeszcze odbiór. Szkołę cały czas kontrolują różni urzędnicy. Sanepid stwierdził, że część ścian jest zagrzybiona. – W jednej sali ściana jest zawilgocona – mówi Paweł Policzkiewicz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – Jest to jednak bardziej sprawa dla nadzoru budowlanego, a nie dla nas. Inspekcja pracy kontrolowała szkołę w zeszłym tygodniu. Nie było większych zastrzeżeń. – Szkoła ma uzupełnić dokumentację dotyczącą kotłów. Czy urządzenia te mają decyzję dozoru technicznego – wyjaśnia Krzysztof Sudoł, zastępca okręgowego inspektora pracy w Lublinie. Urząd Dozoru Technicznego dokonał odbioru kotłowni za drugim podejściem. – Za pierwszym razem kotłownia w szkole nie została odebrana z powodu zalania. Było zawilgocenie – precyzuje Jarosław Migasiuk, dyrektor UDT, oddział w Lublinie. Zdaniem dyrektor szkoły, z wilgocią w nowym budynku nie byłoby problemu, gdyby szkołę wybudowano w innym miejscu. – Konserwator zabytków nie zgodziła się, żeby postawić szkołę na wyżej położonym terenie – mówi dyrektor SP. Potwierdza to urząd. – Trudno byłoby nam nie uwzględnić zabytkowego sąsiedztwa. Rzeczywiście, chcieliśmy, aby dachy obiektów nie przekraczały pewnej granicy – mówi Halina Landecka, lubelski wojewódzki konserwator zabytków. – Jednak przez dwa lata mowa była jedynie o budowie hali sportowej, a nie szkoły i tego dotyczyły uzgodnienia. Można było przecież wybrać inną lokalizację – dodaje Landecka. Nadzór budowlany nie dokonał jeszcze odbioru szkoły. Do sprawy wrócimy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama