Reklama
W miejscu Karczmy Słupskiej ma powstać sklep. Ale bez alkoholu
Biuro, zakład usługowy oraz sklep. To może się znaleźć w lokalu, w którym mieściła się legendarna Karczma Słupska. Nowy najemca nie będzie mógł tam jednak sprzedawać alkoholu.
- 17.10.2010 16:43
Lokal po Karczmie Słupskiej przy Al. Racławickich 22 jest jednym hitów ogłoszonego właśnie przez ZNK przetargu na wynajem lokali użytkowych. Przez lata działała tam znana z dancingów i wyrobów garmażeryjnych restauracja Karczma Słupska.
Właściciele zdecydowali jednak o jej zamknięciu. Powód? – Brak klientów, wysokie opłaty i konkurencja pobliskich lokali – wyjaśniał na naszych łamach właściciel Słupskiej, Ryszard Sierpiński.
Ostatni goście zjedli i wypili w restauracji 31 lipca. Ale termin wypowiedzenia umowy najmu lokalu mijał dopiero z końcem września. ZNK musiał więc czekać z ogłoszeniem przetargu na nowego najemcę aż do października.
Lokal ma powierzchnię prawie 540 metrów kwadratowych. Ponad 370 z nich zajmowali klienci, a reszta to zaplecze. Teraz, jak czytamy w warunkach przetargu, nowy najemca będzie mógł otworzyć tam biuro, usługi albo działalność handlową, z wyłączeniem sprzedaży alkoholu. To oznacza, że przy Al. Racławickich 22 nie będzie już restauracji z dancingami i alkoholem.
– Lokal mieści się w budynku należącym do wspólnoty mieszkaniowej. Mieszkańcy zgodzili się na prowadzenie tam restauracji tylko do godz. 22. A dla takiego charakteru działalności to nieciekawa godzina – mówi Artur Cichoń, rzecznik ZNK. – Dlatego uznaliśmy, że to nie będzie atrakcyjny lokal dla kogoś zainteresowanego otwarciem tam nowej karczmy.
– Szkoda. Dancingi w tym miejscu przeszły do legendy – komentuje pan Tomasz, mieszkaniec jednego z okolicznych bloków. – Zawsze przychodziliśmy tam ze znajomymi na \"śledzika” i \"jajeczko”. Aż się łezka w oku kręci – mówi z kolei Anna Biernat, bywalczyni Słupskiej.
Oprócz lokalu po Słupskiej do wzięcia w przetargu jest jeszcze 11 innych. M.in. 8 mkw. przy ul. Ruskiej. O niewielkie pomieszczenie naprzeciwko targowiska i w sąsiedztwie dworca busów we wrześniowym przetargu biło się aż pięciu chętnych. Zwycięzca zaoferował cenę prawie pięć razy większą od wywoławczej. Miał tam otworzyć sklepik piekarniczo-cukierniczy. Ale… wycofał się.
– Nie doszło do podpisania umowy – wyjaśnia Cichoń. – Zgodnie z warunkami, zwycięzca stracił wadium. A lokal jest wystawiony do ponownej licytacji.
Przetarg odbędzie się 27 października. Zainteresowani muszą wpłacić wadium najpóźniej dzień wcześniej do godz. 13.
Reklama
Komentarze