Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sesja sejmiku w sobotę, w dzień marszu PiS w Warszawie. "Trudno mi w to uwierzyć"

Prawo i Sprawiedliwość wystąpiło o zwołanie nadzwyczajnej sesji sejmiku. Przewodniczący z PSL wyznaczył ją na 13 grudnia. A to data organizowanego w stolicy przez PiS "marszu w obronie demokracji i wolności mediów.
Sesja sejmiku w sobotę, w dzień marszu PiS w Warszawie. "Trudno mi w to uwierzyć"
Na sobotni marsz wybierają się do Warszawy zwolennicy i członkowie PiS z całej Polski, w tym także wielu z woj. lubelskiego. Tymczasem tego dnia w Lublinie sejmik ma debatować na temat przedsięwzięć o priorytetowym znaczeniu dla celów Strategii Rozwoju Województwa Lubelskiego na lata 2014-2010 oraz Kontraktu Terytorialnego Województwa Lubelskiego. O zwołanie takiego posiedzenia radni PiS wnioskowali w poniedziałek. O jego sobotnim terminie przewodniczący sejmiku poinformował wczoraj. - Trudno mi w to uwierzyć. Jeśli faktycznie sesja będzie w sobotę, to świadczy to o pewnej małostkowości przewodniczącego, której się nie spodziewałem - uważa Andrzej Pruszkowski (PiS), wiceprzewodniczący sejmiku, który o dacie nadzwyczajnej sesji dowiedział się od nas. Czy pojedzie na marsz do Warszawy? Przyznaje, że miał zamiar, ale w tej sytuacji jeszcze nie wie, co zrobi. - Sobota to świetny dzień na sesję sejmiku - komentuje natomiast Artur Soboń, przewodniczący sejmikowego klubu radnych PiS. - Mam nadzieję, że intencje zwołania posiedzenia na 13 grudnia są takie, by dać czas do dobrego przygotowania się, a nie mają charakteru politycznej złośliwości. Ale w związku z tym, że w powiadomieniu o zwołaniu sesji nie do końca precyzyjnie zawarto argumenty z naszego wniosku, a także z tym, że nie otrzymaliśmy materiałów w tej sprawie, będę chciał w środę wyjaśnić swoje wątpliwości z przewodniczącym. Jeśli te wyjaśnienia nie okażą się wystarczające, to w czwartek ogłosimy stanowisko klubu na ten temat - dodaje. Przewodniczący sejmiku Przemysław Litwiniuk (PSL) wyjaśnia natomiast, że ustalając termin sesji na sobotę kierował się i przepisami prawa, i dobrem radnych. - Sesja nadzwyczajna musi się odbyć w ciągu siedmiu dni od złożenia wniosku. Moim obowiązkiem było ogłosić ją w pierwszym wolnym terminie, a ten wypadł w sobotę. Poza tym jest to dzień wolny, a radni pracują zawodowo. W tej kadencji mieliśmy już dwie sesje, do tego trwają pracę w komisjach, więc w interesie radnych nie ustaliłem terminu na dzień powszedni - tłumaczy Litwiniuk. - Doszukiwanie się związków z jakimś marszem jest niedorzeczne - dodaje.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama