W piątek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Powodem były kolejne rosyjskie uderzenia na terytorium Ukrainy.
– Uwaga. W związku z kolejnymi uderzeniami wykonywanymi przez Federację Rosyjską za pomocą środków napadu powietrznego na terytorium Ukrainy rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej – przekazano w komunikacie.
Dowództwo, za pośrednictwem Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwa Komponentu Powietrznego, uruchomiło niezbędne siły i środki. W stan gotowości postawiono również naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego.
Wojsko zaznaczyło, że działania mają charakter prewencyjny. Ich celem jest zabezpieczenie i ochrona polskiej przestrzeni powietrznej, szczególnie w rejonach sąsiadujących z obszarami zagrożonymi.
Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformowała, że w piątek lotniska w Lublinie i Rzeszowie wstrzymały operacje lotnicze.
630 syren i 120 ewakuacji
630 syren uruchomiono w czwartek w województwie lubelskim, a w 120 budynkach zarządzono ewakuację.
Czwartkowy alarm został ogłoszony tuż przed południem. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało mieszkańcom komunikaty o zagrożeniu atakiem z powietrza. Była to reakcja na rosyjski nalot na zachodnią Ukrainę. Jeden z dronów uderzył około 4 km od granicy z Polską.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych informowało wówczas, że nie odnotowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Po około godzinie alarm odwołano.
O skali czwartkowych działań mówił wojewoda lubelski Krzysztof Komorski podczas konferencji prasowej w Lublinie.
– Na terenie naszego województwa uruchomiło się 630 syren. Nie było powiatu, w którym te syreny nie zostałyby uruchomione – przekazał wojewoda.
Jak dodał, 355 syren zostało włączonych zdalnie. Według planów urzędu do końca roku w regionie ma działać łącznie 1000 syren uruchamianych w ten sposób.
W 120 budynkach zarządcy zdecydowali o ewakuacji. Chodziło m.in. o szkoły, urzędy, większe zakłady pracy i uniwersytety. Z obiektów wyprowadzano uczniów, nauczycieli, pracowników instytucji publicznych i urzędników.
Nie wszystkie szkoły zdecydowały się jednak na ewakuację. Wojewoda przyznał, że w tym zakresie wciąż jest praca do wykonania.
– Dalej mamy pracę do wykonania, aby tego typu decyzje były podejmowane w sposób bardziej stanowczy – powiedział Komorski.
Dziennikarze pytali również o szpitale, w których nie ewakuowano pacjentów. Zastępca Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP st. bryg. Rafał Goliszek zaznaczył, że w kilku przypadkach podejmowano próby i prowadzono konsultacje.
– Decyzja należy bezpośrednio do kierownika jednostki medycznej, ale jeżeli widzimy realne zagrożenie, to powinny być te działania podjęte niezwłocznie – stwierdził.
Jak podkreślił, ewakuacja pacjentów leżących, w tym osób po operacjach, jest skomplikowana logistycznie i wymaga wcześniejszych ćwiczeń oraz przygotowania odpowiednich planów.
Podczas czwartkowych działań czasowo zawieszono również odprawy na przejściach granicznych. Mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymywali SMS-y z ostrzeżeniem, by znaleźć bezpieczne miejsce i stosować się do poleceń służb. Przed godz. 13 RCB przekazało informację o odwołaniu zagrożenia i braku niebezpieczeństwa na terenie Polski.
Wojewoda zapowiedział dalsze prace nad systemem ostrzegania i ochrony ludności. Trwa m.in. kategoryzacja schronów i miejsc ukrycia, które mają zostać odpowiednio oznaczone. Komorski zapowiedział także kolejne treningi oraz ćwiczenia, a straż pożarna – głośne testy syren w poszczególnych powiatach. O terminach prób mieszkańcy mają być informowani wcześniej.

Komentarze