Reklama
Starsi ludzie się boją. Terroryzują ich młodzi
Starsi lokatorzy bloku przy ul. Powstańców Warszawy 5 w Chełmie boją się wychodzić z mieszkań. Ze strony zakapturzonych młodych ludzi padają pod ich adresem najbardziej wulgarne wyzwiska. Niektóre są artykułowane na ścianach.
- 10.02.2011 19:00

Ostatnio pani Anna na klatce schodowej zastała nabazgrane na ścianie wulgarne obelgi przypisane jej z imienia, nazwiska i numeru mieszkania. – Chociaż nikogo nie przyłapałam na gorącym uczynku, to domyślam się, kto to zrobił – mówi pani Anna. – Ale i tak nie wskażę go palcem, bo po prostu boję się jego i jego kolegów. Ci młodzi ludzie nie mają za grosz szacunku dla starszych.
Pani Anna mówi, że poszło o siłownię w piwnicy. Młodzi sąsiedzi zajęli na nią jedną z suszarni. I niechby sobie tam ćwiczyli, gdyby nie to, że zaczęło się ich gromadzić coraz więcej i to z wszelkimi tego konsekwencjami. – Brudzili, zostawiali butelki, do późna hałasowali – wylicza kobieta. – W miejscu, gdzie się mieszka, można mieć prawo do spokoju i bezpieczeństwa. A ja przechodząc wśród mężczyzn, w których języku co drugie słowo zaczyna się na k... nie mogłam czuć się bezpieczna.
Stanęło na tym, że większość mieszkańców nie zgodziła się na to, aby w piwnicy była siłownia i oficjalnie wystąpiła w tej sprawie do Zarządu Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. A ten uszanował ich wolę i zakazał młodym ludziom korzystania z suszarni.
– Od tamtej pory ci ludzie, stanowią około 10-osobową grupę, na nas się mszczą – opowiada pan Józef. Podobnie jak pani Anna, w obawie przed młodymi sąsiadami, woli nie występować z imienia i nazwiska. Szczególnie, jak i pod jego adresem obok mieszkania pojawił się wulgarny napis zawierający nie tylko inwektywy, ale też groźby.
Dostało się i pani Kazimierze. Kobieta porusza się o kulach. Kiedy niedawno wchodziła po schodach, jeden z sąsiadów głośno wyobraził sobie, jakby to wyglądało, gdyby znienacka wyszarpnąć jej tę podporę. Pozostali ten \"żarcik” mieli skwitować salwą śmiechu. Pan Józef zdążył usunąć już wulgaryzmy ze ściany. Nowe, na szczęście, się nie pojawiły. Obawia się jednak, że to tylko kwestia czasu. W obawie o bezpieczeństwo swoje i żony, stara się w żaden sposób nie prowokować sąsiadów w kapturach.
– Sprawdzimy, jak wyglądają klatki schodowe w opisanym bloku – obiecuje Ewa Jaszczuk, prezes ChSM, u której interweniowaliśmy w tej sprawie. – Te pobazgrane wulgarnymi napisami odnowimy poza kolejnością. Efektami wywiadu środowiskowego podzielimy się też z policją, którą poprosimy o pomoc.
Reklama












Komentarze