Oskarżony ws. szantażu Piotra Sz.: poseł oferował pieniądze za milczenie
Prawicowy poseł oferował pieniądze za milczenie, a potem groził służbami - tak zeznał jeden z oskarżonych w procesie, dotyczącym szantażowania Piotra Sz. Parlamentarzysta z Biłgoraja został nagrany podczas spotkania z prostytutką.
- 05.12.2014 07:15

- Z mojej strony nie chodziło o pieniądze, ale o pomoc koleżance i dokuczenie posłowi - zeznał na czwartkowej rozprawie Przemysław S., jeden z oskarżonych o szantaż parlamentarzysty (na zdjęciu).
Wraz z nim przed sądem odpowiada Magdalena I. - 26-letnia absolwentka prawa KUL, która miała uprawiać z politykiem seks za pieniądze.
Z akt sprawy wynika, że poseł nie zapłacił jej 200 zł za spotkanie nad Zalewem Zemborzyckim. Potem zerwał kontakt z kobietą. Ta rozpoznała go w telewizyjnej relacji z marszu sympatyków Telewizji Trwam.
Zwabiła go do hotelu Luxor w Lublinie. W pokoju powstał kompromitujący materiał, którym kobieta miała później szantażować Piotra Sz. Na hotelowym parkingu czekali też jej znajomi, Przemysław S. i Szczepan P. Robili zdjęcia i nagrywali, jak poseł wychodzi z hotelu z prostytutką.
Przemysław S. przyznał, że szukając wspólnika wysłał SMS do Szczepana P. Sugerował, że na całej akcji będzie można zarobić. - To był blef, chciałem go zwabić - zapewnił w czwartek przed sądem Przemysław S. - Wiedziałem, że można mu ufać.
Szczepan P. skontaktował się z posłem. Umówili się na spotkanie przy jednym z barów McDonald's w Lublinie.
- Szczepan powiedział, że Piotr Sz. proponował mu wtedy 3 tys. zł w zamian za milczenie - zeznał Przemysław S. - To nie była inicjatywa Szczepana. On nie wiedział, co ma robić. Poseł groził, że załatwi go przez służby.Polityk nie zapłacił szantażystom i zgłosił sprawę policji. Ta szybko zatrzymała Magdalenę I. i jej dwóch kompanów. Z ustaleń śledczych wynika, że mieli oni grozić posłowi upublicznieniem kompromitujących materiałów.
- Z mojej strony nie chodziło o publikację w mediach - zapewniał wczoraj Przemysław S. - Do poinformowania była tylko żona posła. Jeśli ktoś żądał od Piotra Sz. pieniędzy, to bez mojej wiedzy.
Wyjaśnienia mężczyzny mogą się wiązać z nowymi ustaleniami prokuratury. Uczestnicy akcji przed Luxorem współpracowali z jedną z lubelskich agencji detektywistycznych. Korzystali z firmowego sprzętu. Śledczy badają teraz, czy agencja dopuściła się "ewentualnego, bezprawnego działania”. Ustalili też, że Przemysław S. skopiował kompromitujące materiały na prywatny komputer. Może to świadczyć, że miał konkretne plany wykorzystania nagrań i zdjęć. Laptop i jego zawartość są teraz dowodem w sprawie. Wszystko zbadają biegli. Ich ustalenia powinniśmy poznać z końcem stycznia, podczas kolejnej rozprawy.
Piotr Sz. był posłem Solidarnej Polski. Podczas ostatnich wyborów samorządowych startował z komitetu "Piotra Szeliga Razem dla Biłgoraja” (pisownia oryginalna). Walczył o fotel burmistrza. Przegrał w drugiej turze z urzędującym burmistrzem Januszem Rosławem. Na Piotra Sz. zagłosowało ponad 2,5 tys. mieszkańców Biłgoraja.
Reklama
Komentarze