Reklama
Zakatowali go trzonkiem od łopaty, dostali po 25 lat więzienia
Każdy z morderców twierdził, że Bolesława O. jedynie napadł, z zabójstwem nie ma nic wspólnego. Sąd Apelacyjny w Lublinie im nie uwierzył. Mirosław J. i Krzysztof F. zostali skazani na kary po 25 lat więzienia.
- 28.06.2011 13:13

– Działali w sposób wyjątkowo agresywny i okrutny, swą ofiarę bili po głowie grubym kołkiem – tak Sąd Okręgowy w Lublinie uzasadniał wyrok, który wydał w tej sprawie.
Przypomnijmy. 17 sierpnia 2009 roku Mirosław J. i Krzysztof F. spotkali się przy poczcie we Włodawie. Obydwaj mieli na koncie wyroki, czas spędzali głównie na piciu alkoholu. Tak też było tego dnia. Gdy skończyły się im pieniądze, pożyczyli na kolejne pół litra od znajomego, którego zauważyli na ulicy.
Z kolejną butelką przenieśli się do mieszkania znajomego. Już tam Mirosław J. obciął z dwóch stron trzonek od łopaty. Zabrał go ze sobą na teren ogródków działkowych. Pierwszy o napadzie na Bolesława O., mężczyznę samotnie zamieszkałego przy ul. Podzamcze we Włodawie, wspomniał Mirosław J. Uzgodnił z kompanem, że go pobiją trzonkiem i obrabują.
Drzwi do domu ofiary nie były zamknięte na klucz. Bolesław O. spał na wersalce. Obudził, się gdy jeden z zabójców wszedł do środka. Krzysztof F. zagwizdał na kompana. Bandyci przewrócili swoją ofiarę na podłogę. Bili go trzonkiem po głowie, przekazując sobie to narzędzie z rąk do rąk. W końcu Bolesław O. przestał dawać oznaki życia. Rabusie przeszukali mieszkanie. Zabrali trzy telefony komórkowe, pięć wędek i 180 zł.
Po drodze, na terenie przyległym do prawosławnej parafii, wyrzucili narzędzie zbrodni. Mirosław J. zostawił łupy u znajomego. Potem spotkali się z dwiema młodymi kobietami. Pojechali z nimi taksówką do Okuninki. Tam znowu pili alkohol. Policja zatrzymała ich już następnego dnia po zabójstwie.
Bolesław O. nie przeżył tak brutalnego ataku. Zabójcy połamali mu trzonkiem czaszkę, uszkodzili mózg. Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w czerwcu ub. roku. Sąd Okręgowy w Lublinie skazał ich na kary po 25 lat więzienia. Mirosław J. i Krzysztof F. odwołali się do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Każdy z nich twierdzili, że może odpowiadać najwyżej za napad.
Sąd Apelacyjny w Lublinie w ubiegłym tygodniu utrzymał wyrok w mocy.
Reklama













Komentarze