Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jest szansa na leczenie dla 5-letniego Michała

Szansą na życie dla Michałka Romańczuka z Włodawy jest leczenie w niemieckiej klinice. 5-letni chłopczyk od 2,5 roku choruje neuroblastomę. To złośliwy nowotwór. Polscy lekarze nie są w stanie mu pomóc.
Jest szansa na leczenie dla 5-letniego Michała
Michałek ma szanse na wyleczenie, ale musi poddać się terapii w Niemczech.
Jego rodzice przeżyli ciężkie chwile już zanim ich synek się urodził. – Gdy byłam w ciąży z Michałkiem, lekarz stwierdził, że ciąża nie rozwija się prawidłowo. Padła diagnoza: ciążą martwa. Jednak, na szczęście, okazało się, że dziecko żyje – wspomina Iwona Romańczuk, matka chłopca. Później też nie było łatwo. Kiedy Michałek miał 3 miesiące, lekarz orzekł, że dziecko jest niewidome. – Znów rozpacz, wyjazdy do specjalistów, kolejne badania. Dzięki Bogu diagnoza znów okazała się błędna – dodaje pani Iwona. Kiedy chłopiec skończył 2,5 roku, trafił do szpitala z objawami wirusowego zapalenia jelit. – Ten dzień zmienił nasze życie. Po wykonaniu szpitalnych badań, diagnoza brzmiała jak wyrok. Okazało się, że Michaś cierpi na neuroblastomę – ciężki złośliwy nowotwór – mówi Iwona Romańczuk. Dziecku usunięto guz, przeszedł autoprzeszczep. Rodzina przez rok żyła nadzieją, że teraz już wszystko będzie dobrze. Na początku czerwca rodzice pojechali z chłopcem na kolejne badania. Okazało się, że nowotwór wrócił. – Lekarze z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie stwierdzili, że nie są w stanie pomóc chłopcu. Rodzicom w tej sytuacji pozostało tylko czekać na śmierć dziecka – wspomina pani Dorota, która pomaga w zbieraniu pieniędzy na leczenie Michałka. – Zaczęliśmy wysyłać jego wyniki do klinik na całym świecie, dostaliśmy odpowiedź zwrotną od kliniki w Kolonii w Niemczech. Tam pracuje prof. Frank Barthold, jeden z najbardziej uznanych specjalistów zajmujących się neuroblastomą w Europie – dodaje. Drugą pozytywną odpowiedź rodzice dostali od kliniki w USA, jednak wyjazd tam wiąże się ze zbyt dużymi kosztami. – Konsultacja z diagnozą w Kolonii kosztuje 10 tysięcy euro, do tego dochodzi koszt dojazdu w obie strony to 3600 zł i koszt pobytu rodziców w Niemczech – wyjaśnia pani Dorota. – Jeśli okaże się, że są szanse na leczenie, to każdy tydzień leczenia kosztuje 20 tysięcy euro. Rodzinie udało się w ciągu dwóch tygodni uzbierać 16 tys. 49 zł i 25 groszy. Oprócz tego pięć tysięcy euro wpłacił jeden, pragnący zachować anonimowość darczyńca. Wciąż brakuje jednak ok. tysiąca euro.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama