Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

115 zł za nic. Ilu przedsiębiorców dało się nabrać?

Pisma wysyłane przez prywatną firmę do złudzenia przypominają urzędowy nakaz zapłaty. Za wpisanie do Krajowego Rejestru Pracowników i Pracodawców właściciele małych firm mają zapłacić 115 zł. – To tylko oferta handlowa – tłumaczy się nadawca.
Tomasz Furtak w kwietniu tego roku zarejestrował w Lubartowie działalność gospodarczą. Jest wodzirejem, prowadzi imprezy i wesela. Gdy informacja o nowej firmie trafiła do ogólnodostępnej bazy danych, natychmiast rozdzwonił się telefon. Przedstawiciele banków oferowali założenie konta, a listonosz przyniósł list. Na kopercie widniała pieczątka nadawcy: Krajowy Rejestr Pracowników i Pracodawców przy ul. Złotej 61 w Warszawie. W środku, pismo i przekaz pocztowy na 115 zł wypełniony na nazwisko Furtaka. – W pierwszej chwili pomyślałem, że to znowu jakaś opłata urzędowa, o której wcześniej nie wiedziałem – mówi Tomasz Furtak. W załączonym piśmie Furtak przeczytał, że jego firma została wpisana do Ewidencji Działalności Gospodarczej w Urzędzie Miasta Lubartów oraz, że został utworzony Krajowy Rejestr Pracowników i Pracodawców. Za znalezienie się tam, trzeba \"uregulować opłatę w wysokości 115 zł w nieprzekraczalnym terminie”. Świeżo upieczony przedsiębiorca nabrał podejrzeń. – Dowiadywałem się wcześniej ile co kosztuje, ale o takiej opłacie nie słyszałem – mówi. Podobne przesyłki otrzymali właściciele firm w całej Polsce. – Mieliśmy telefony od przedsiębiorców, którzy dostali takie pisma. Wszystkim tłumaczymy, że takiej opłaty nikt nie może żądać – mówi Andrzej Szerlak, dyrektor wydziału spraw administracyjnych lubelskiego Ratusza. Krajowy Rejestr Pracodawców i Pracowników z Bielska-Białej, firma o podobnej nazwie jak ta z Warszawy, podpowiada, żeby zgłaszać sprawę do prokuratury. Na jej stronie można już znaleźć wzory doniesień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. – Nie mamy nic wspólnego z firmą z Warszawy. Nie wysyłamy żadnych pism z blankietami do zapłaty – zapewnia Joanna Kowalska, rzecznik KRPiP z Bielska-Białej. – Za umieszczenie informacji na naszym portalu my nie pobieramy żadnych opłat. Warszawski KRPiP nie jest instytucją państwową, ale firmą prywatną. W rzeczywistości ma siedzibę w Grudziądzu. – Pismo było naszą ofertą handlową – mówi Marlena Hertzke z KRPiP. – Ktoś, kto prowadzi działalność gospodarczą powinien być świadomy, że nie na każde pismo musi odpowiadać wpłatą pieniędzy. Opłata jest dobrowolna. Firma deklaruje, że zwróci pieniądze każdemu, kto źle zrozumiał jej pismo.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama