Chyba jeszcze długo piłkarze i kibice Wisły Puławy nie będą mogli uwierzyć w to, co w sobotę wydarzyło się w Poniatowej. Podopieczni Mariusza Sawy zmierzyli się z ostatnim w tabeli Sokołem Sokółka i mieli sobie poprawić nastroje po serii kiepskich wyników. Tymczasem goście wygrali 2:1!
01.10.2011 17:41
Dla "Dumy Powiśla" ten wynik oznacza, że w pięciu ostatnich meczach podopieczni Mariusza Sawy wywalczyli zaledwie dwa punkty.
PIerwsza połowa idealnie ułożyła się dla gości, bo po 20 minutach Sokół miał w zapasie dwa gole. Najpierw Łukasza Chojaka zaskoczył Norbert Toczydłowski, a kilka chwil później po faulu Adama Mroza arbiter podyktował rzut karny. I wykorzystał go Kamil Wojtkielewicz.
Zaskoczeni gospodarze długo nie potrafili dojść do siebie po tych dwóch ciosach. W przerwie trener Sawa dokonał dwóch zmian i wydawało się, że Wisła powalczy jeszcze przynajmniej o remis.
W 55 minucie Łukasz Giza zdobył kontaktową bramkę, a w kolejnych fragmentach obie ekipy miały jeszcze kolejne szanse, ale wynik nie uległ już zmianie.
- Co ja mogę powiedzieć po takim meczu. Z psychologicznego punktu widzenia takiego spotkania nie można zremisować, a co dopiero przegrać. Skompromitowaliśmy się i tyle - powiedział krótko na konferencji prasowej szkoleniowiec zespołu z Puław.
Wisła Puławy - Sokół Sokółka 1:2 (0:2)
Bramki: Giza (55) - Toczydłowski (8), Wojtkielewicz (21-k)
Wisła: Chojak - Gawrysiak, Skórnicki, Mróz (46 Kursa), Budzyński - Jabkowski (70 Giziński), Orzędowski (46 Mokiejewski), Wiącek, Wójtowicz, Giza, Nowak (67 Romaniuk).
Sokół: Serafin - Czeremcha, Grygorowicz, Pracz, Jurczuk, Sołowiej, Zalewski, Dzienis, Andrzejewski (75 Kosiński) - Toczydłowski (80 Orpik, 90 Steckiewicz), Wojtkielewicz (86 Woronowicz).
Komentarze