ROZMOWA z Dariuszem Wierzchowskim, prezesem Alfy Bank Spółdzielczy Radzyń Podlaski
06.10.2011 13:15
• Sześć tygodni przerwy w rozgrywkach superligi to chyba duża przesada.
– Dla nas na pewno. Jednak podyktowane to było zbliżającymi się mistrzostwami Europy, które po raz pierwszy odbędą się w Polsce oraz ProTourem w Austrii. W tej sytuacji trzecia kolejka została przełożona na grudzień.
• Szkoda, bo pański zespół świetnie zadebiutował w superlidze, wygrywając dwa mecze, w tym z mistrzem Polski. A tak długa pauza może wytrącić was z równowagi.
– Dokładnie, byliśmy w transie. Jednak ten okres ma też i pozytywny aspekt. Taka przerwa jest korzystna dla naszego zawodnika Marcina Kusińskiego, który wraca do formy po kontuzji zerwania Achillesa.
• Wartość Alfy jeszcze wzrośnie.
– Myślę, że Marcin będzie dużym wzmocnieniem. Przecież w ubiegłym sezonie był w dziesiątce najlepszych zawodników w superlidze. Jacek Nowokuński od początku planowany był do roli rezerwowego, ale w pierwszej kolejce sprawił niespodziankę, pokonując swojego byłego kolegę z ZKS Drzonków.
• Zaskoczył pana udany początek w superlidze?
– Jesteśmy beniaminkiem, a w takiej sytuacji zawsze jeste jakaś niewiadoma. Opinia klubów jest zgodna, że pod względem sportowym w tym sezonie, w porównaniu do dziesięciu poprzednich, jest najwyższy poziom.
• Tenis stołowy w naszym regionie też przeżywa "renesans”.
– Przecież przez prawie 30 lat nie mieliśmy męskiego zespołu w najwyższej klasie. W dodatku w I lidze mamy jeszcze trzy kolejne. Cieszy mnie coraz większa popularność naszej dyscypliny. Jednak trudno byłoby mówić o rozwoju i popularności tenisa stołowego, gdyby nie wparcie ze strony samorządu. Na ogromne słowa uznania zasługuje marszałek województwa Krzysztof Hetman, który zna tematykę sportową i na pomoc którego możemy liczyć. Bez tego nawet trudno byłoby marzyć o grze jak równy z równym z najlepszymi zespołami w Polsce. A nam na razie to się udaje.
Komentarze