Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Przejazd bez przejazdu. Kolejarze usypali kupy żwiru

Z dnia na dzień mieszkańcy ul. Nizinnej stracili przejazd kolejowy, przez który mogli dostać się do ul. Krężnickiej. - Musieliśmy go zlikwidować - twierdzą kolejarze. - Ale do tego potrzebny był uzgodniony projekt, a takiego kolejarze nie mieli - mówią miejscy urzędnicy.
Przejazd bez przejazdu. Kolejarze usypali kupy żwiru
- Nagle zagrodzili przejazd i usypali kupy żwiru z jednej i drugiej strony torów. Nikt nas o tym nie uprzedzał - mówi pan Tomasz, mieszkaniec ul. Nizinnej. Ulica ta biegnie prostopadle od ul. Krężnickiej i tuż obok niej przecina linię kolejową.

- Robimy to ze względów bezpieczeństwa - informuje Maciej Dutkiewicz, rzecznik zarządzającej torami spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. - Zamierzamy zamontować nowy rozjazd, który pozwoli nam zwiększyć prędkość pociągów jadących w kierunku Stalowej Woli z 40 do 100 km/h. Rozjazd znajdzie się w miejscu przejazdu, bo nie ma technicznej możliwości ulokowania go w innym miejscu.

Teraz kierowcy muszą nadkładać drogi jadąc do jednego z dwóch innych przejazdów oddalonych o kilkaset metrów. Ale większym problemem jest to, że do tych przejazdów jedzie się równoległą do torów ul. Tęczową, która jest tak wąska, że nie miną się na niej dwa samochody.

- My naprawdę nie potrzebujemy strzeżonego przejazdu. Wystarczy zwykły, byleby był - stwierdza pan Tomasz. Kolejarze są nieugięci. - Przepisy nie pozwalają na puszczenie ruchu samochodów po rozjeździe, bo uległby uszkodzeniu, co groziłoby wykolejeniem pociągu - tłumaczy Dutkiewicz. - Zostawiamy w tym miejscu przejście piesze.Decyzję kolei krytykuje Ratusz. - Od początku staliśmy na stanowisku, aby tego przejazdu nie likwidować - zapewnia Karol Kieliszek z Urzędu Miasta. - Poza tym kolej nie może samodzielnie zamknąć przejazdu nie mając zatwierdzonego projektu organizacji ruchu.

Tak projekt kolejarze złożyli w czerwcu ub. r. Został odrzucony. Taki sam los spotkał drugi wniosek, złożony trzy tygodnie później. - Przedstawione przez kolej projekty zostały odrzucone przez Zespół ds. Stałej Organizacji Ruchu, w którego skład wchodzą m.in. przedstawiciele Komendy Miejskiej Policji - mówi Kieliszek.

Natomiast kolejarze odpowiadają, że działali na drodze wewnętrznej i taki dokument nie był konieczny. - Owszem, kolejarze nawet na centymetr nie wyszli poza granice swojej działki, ale projekt organizacji ruchu jest konieczny - odpowiada Kieliszek i powołuje się na rozporządzenie w sprawie skrzyżowań linii kolejowych z drogami publicznymi.

Miasto czeka na odpowiedź kolejarzy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama