Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bójka pod klubem \"Kino\". Bili ochroniarzy, czy ochroniarze bili ich?

Ochroniarze lubelskiego Solid Security pobili młodego człowieka – napisał nasz Czytelnik. – To grupa chuliganów zaatakowała pracowników ochrony – zapewnia właściciel klubu. Sprawę wyjaśnia policja.
O tym, że przed lubelskim klubem \"ochroniarze skatowali chłopaka”, po czym \"skuli go i zaczęli tłuc pałkami”, powiadomił nas wczoraj Czytelnik, który miał być świadkiem zajścia. Przed przyjazdem policji ochroniarze rozkuli poszkodowanego i kazali mu wstać. \"Chłopak zemdlał i nieprzytomnego zabrała karetka” – czytamy w liście do redakcji. Policja przyznaje, że wczoraj ok. godz. 2.30 otrzymała zgłoszenie od pracowników firmy ochroniarskiej. Zgodnie z nim w okolicach klubu przy placu Wolności ochroniarzy zaatakowało kilku mężczyzn. – Na miejsce skierowano funkcjonariuszy oddziałów prewencji – mówi Anna Smarzak z lubelskiej policji. – Na chodniku leżał zakrwawiony człowiek, trafił do szpitala. To 26-letni mieszkaniec Lublina. Karetka zabrała na obserwację z obrażeniami głowy także 21-latka. Policja zapewnia, że wylegitymowano stojących przed klubem świadków oraz ochroniarzy. Trzeba ustalić, kto był ofiarą, a kto sprawcą – mówi Smarzak. Wątpliwości nie ma właściciel klubu Kino. – Zaczęli się szarpać między sobą w lokalu, dlatego nasi ochroniarze wyprowadzili rozrabiaków na zewnątrz i \"zabetonowali” drzwi, żeby nie wracali – relacjonuje Henryk Kobus. – Na dworze dalej trwała bójka, więc wezwaliśmy Solid. Nie widziałem, żeby ochroniarze znęcali się nad kimkolwiek. Raz użyli gazu, ze dwa razy pałki. Wczoraj 26- i 21-latek opuścili szpital, ale nie zgłosili się do komisariatu. Mundurowi mieli ich odwiedzić i \"rozpytać” w domu. Z przedstawicielami Solid Security nie udało się nam skontaktować. To nie koniec. Od mieszkańca Lublina otrzymaliśmy też sygnał, że w innym lokalu, przy Alejach Racławickich, ochroniarze grozili mu śmiercią. Pan Marek ze znajomymi – po zalogowaniu się na portalu społecznościowym – miał zapewnione darmowe wejście do klubu. Ale gdy w piątek tam się pojawili, zaczęły się schody, bo jednego ze znajomych nie było na liście i ochrona nie chciała go wpuścić. Pan Marek próbował to wyjaśnić. \"Jak ci się nie podoba, to wyp....” – miał usłyszeć od pracownika ochrony. Takie samo żądanie miało paść z ust innego ochroniarza, który miał grozić lublinianinowi, że go zabije. – To skandal! – denerwuje się 26-latek. – Od soboty próbuję skontaktować się z klubem, ale bezskutecznie. Nam też nie udało się wczoraj dodzwonić do lokalu i zapytać o zajście.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama