Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

5 lat więzienia za potrącenie nastolatki. Takiej kary chce prokurator dla Witolda B.

5 lat więzienia dla byłego policjanta oraz rok i 6 miesięcy w zawieszeniu na 5 lat dla jego żony. Takich kar domaga się prokurator dla Witolda i Moniki B. Mężczyzna śmiertelnie potrącił nastolatkę na przejściu dla pieszych i uciekł. Jego żona pomogła mu zacierać ślady.
5 lat więzienia za potrącenie nastolatki. Takiej kary chce prokurator dla Witolda B.
- Jako ojciec może nie zawsze byłem idealny, chciałem to poprawić, ale już nie mogę. Oni mi ją odebrali - mówił przez łzy Jan Piszyk, ojciec 19-letniej Kasi, zmarłej w wypadku. - Tu nie ma nic na usprawiedliwienie. Zdarzają się wypadki, ale trzeba być człowiekiem. Trzeba być dobrym, sprawiedliwym.

Proces w sprawie tragedii w Wólce zakończył się we wtorek w sądzie w Świdniku. Witoldowi B., za spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi do 12 lat za kratami. Prokuratura domaga się w sumie 5 lat, 15 tys. zł zadośćuczynienia dla rodziny ofiary i 2 tys. zł nawiązki na rzecz poszkodowanych w wypadkach. Do tego należy doliczyć 6 letni zakaz prowadzenia pojazdów.

- Dowody nie pozostawiają żadnych wątpliwości, co do winy - przekonywał podczas mowy końcowej prokurator Arkadiusz Stańczyk. - Witold B. był policjantem. Miał bronić, chronić i pomagać ludziom. W dniu wypadku zaprzeczył wszystkim tym wartościom.

Prokurator zwrócił również uwagę na zachowanie policjanta po tragedii. - Zatrzymał się, ale nie po to, by pomóc - dodał Stańczyk. - Powiedział "uciekamy” i odjechał. Później kłamał. Nie wspomniał o żonie, z którą podróżował. Wymyślił samochód, który miał jechać przed nim.

Do tragicznego wypadku w Wólce doszło grudniu ubiegłego roku. Na przejściu dla pieszych zginęła 19-letnia Kasia. Mundurowi dopiero po kilku dniach namierzyli sprawcę. Okazało się, że to Witold B. - policjant z Łęcznej.

- Oskarżony wtedy cały czas pracował. Wiedział co się dzieje i co robią jego koledzy. Szukanie sprawcy tego wypadku było dla nich priorytetem - dodał prokurator.

Po wypadku Witold B. odstawił swojego passata do mechanika w Spiczynie. Po paru dniach uszkodzone auto znaleźli policjanci. Później wrócili na miejsce z Witoldem B. - On stał przy radiowozie, policjanci rozmawiali przez telefon - relacjonował w sądzie brat mechanika. - Później powiedzieli mu, że jest zatrzymany. Widziałem, jak zakładają mu kajdanki.

Witold B. cały czas przebywa w areszcie. Jego żona odpowiada w procesie z wolnej stopy. Musi liczyć się z karą za utrudnianie śledztwa i zacieranie śladów. Prokuratura domaga się dla niej roku i 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz 2 tys. zł grzywny.

- Monika B. sama zgłosiła się do prokuratury, bo bała się zatrzymania w pracy lub w domu - przekonywał prokurator Stańczyk. - Wiedziała, że organy ścigania gromadzą dowody przeciwko niej i zatrzymanie jest kwestią dni.

Kobieta początkowo przedstawiła śledczym wersję wydarzeń uzgodnioną z mężem. Później wysłała do rodziców ofiary list z przeprosinami. Korespondencja trafiła do ich prawnika. Rodzice Kasi nie chcieli jej czytać.

- Oskarżona wysłała ten list dopiero, kiedy rodzice ofiary nie zgodzili się na zakończenie sprawy bez procesu - dodał Stańczyk.

Pełnomocnik rodziców Kasi domaga się dłuższego wyroku dla Witolda B. oraz kary bez zawieszenia dla jego żony. Obrońca byłego policjanta wnioskowała o uniewinnienie mężczyzny od zarzutu spowodowania wypadku. Sugerowała, że dziewczyna wtargnęła na przejście. - Nie ma dowodów, że szła szybko lub biegła - zauważyła mec. Anna Lewandowska. - Nie ma również dowodów, że szła powoli. Wiadomo natomiast, że spieszyła się na autobus. Kierowca nie ma obowiązku zatrzymania się przed przejściem, bo pieszy jest na chodniku i może będzie chciał wejść na pasy.

Podczas wtorkowej rozprawy Monika i Witold B. przeprosili rodziców zmarłej Kasi. Obrońca byłego policjanta domaga się uzupełnienia opinii biegłych, którzy badali sprawę. Wyrok ma być ogłoszony za tydzień.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama