Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Palikot szuka milionów dla partii

Lokalne struktury Ruchu Palikota muszą znaleźć poręczycieli, którzy umożliwią partii zaciągnięcie kredytu. Ten ma być spłacony z subwencji.
Palikot szuka milionów dla partii
O sprawie napisała wczoraj \"Gazeta Wyborcza”, która dotarła do partyjnej korespondencji e-mailowej, kierowanej do szefów struktur w okręgach wyborczych. Czytamy w niej, że Ruch Palikota musi zaciągnąć kredyt na działalność: \"Kredyt ten zostanie spłacony przez Ruch w okolicach kwietnia przyszłego roku, gdy zostaną uruchomione środki z budżetu państwa”. Jak ustaliła \"Gazeta”, każdy okręg wyborczy musi zabezpieczyć kredyt na kwotę 100 tys. zł. Szef klubu w danym okręgu wystawia weksel na 20 tys. zł. Na pozostałe 80 tys. musi znaleźć poręczycieli – działaczy lub sympatyków Ruchu. – To nie są żadne weksle – oburza się Michał Kabaciński, poseł Ruchu Palikota z naszego regionu. – To skandaliczna próba porównania nas z Samoobroną, która przez weksle chciała zabezpieczyć lojalność swoich członków. – W naszym przypadku mówimy o poręczeniach, które są nam niezbędne do uzyskania kredytu – dodaje Kabaciński. – Różnica jest taka, że weksle Samoobrony były przechowywane w siedzibie partii jako gwarancja lojalności. Nasze poręczenia trafią do banku. To standardowa procedura kredytowa. Partia Palikota chce się starać o co najmniej 3 mln zł kredytu, który ma być przeznaczony na bieżącą działalność Ruchu – zakładanie biur terenowych i ich obsługę administracyjną. Składki członków partii na to nie wystarczą. Przypomnijmy, że Ruch Palikota w programie wyborczym obiecywał wstrzymanie dotowania partii politycznych z budżetu państwa. Teraz wygląda na to, że z tego pomysłu zrezygnował i liczy na dotacje.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama