Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Będzie bezpieczniej w Lublinie? Więcej kamer i 200 tys. zł na patrole

W opłacanych przez miasto dodatkowych patrolach pojawili się policjanci z oddziału prewencji. Tajniacy zabrali się za grasujących w centrum miasta kieszonkowców. A do miejskiego systemu monitoringu będzie mógł dołączyć się praktycznie każdy.
Będzie bezpieczniej w Lublinie? Więcej kamer i 200 tys. zł na patrole
W dodatkowych patrolach, za które płaci miasto, biorą już udział także policjanci prewencji. (Jacek
Na przyszły rok magistrat planuje dalszą rozbudowę sieci kamer. Nowe urządzenia mają się pojawić m.in. na Starym Mieście oraz w Ogrodzie Saskim. Ale Ratusz idzie jeszcze o krok dalej i zachęca wszystkie spółdzielnie żeby też zaczęły montować kamery. – Jeżeli spółdzielnia, wspólnota mieszkaniowa, czy inna instytucja zainstaluje monitoring, to będziemy mogli włączyć te kamery do naszego systemu – zapewnia Krzysztof Żuk, prezydent miasta. – Liczymy na to, że część kamer będzie można włączyć do naszego nowego stanowiska dowodzenia – dodaje Jacek Kucharczyk, szef Komendy Miejskiej Policji. Jeszcze w grudniu do miejskiej sieci włączone zostaną kamery zamontowane na terenie miasteczka akademickiego. Będzie ono też strzeżone w ramach tzw. patroli ponadnormatywnych, za które policji płaci magistrat. Funkcjonariusze, którzy pełnią na nich służbę poruszają się po trasach ustalonych z Urzędem Miasta. W tym roku na takie patrole miasto wyda w sumie 200 tys. zł, co daje 55 dwuosobowych patroli w ciągu miesiąca. Na przyszły rok Ratusz proponował wstępnie 300 tys. zł, później kwotę zmniejszył do 200 tys. zł, ale radni w trakcie prac nad budżetem wnioskowali, by wrócił do pierwotnej wersji. Decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma, ale gdyby radni zdołali przekonać do tego prezydenta, to miesięcznie mielibyśmy 70 dodatkowych patroli policji. Do takiej służby kierowani są już także funkcjonariusze prewencji – poinformował wczoraj szef lubelskiej komendy. Wczoraj ujawnił też, że od dwóch miesięcy w lubelskich autobusach i na przystankach działa specjalna grupa policjantów po cywilnemu mających wyłapywać kieszonkowców. Policjanci przeglądają też zapisy z kamer w pojazdach. – W zeszłym miesiącu udowodniliśmy 18 kradzieży kieszonkowych. W piątek zatrzymaliśmy 44-latka, który ma na koncie pięć kradzieży, później jeszcze 60-letnią kobietę – wylicza Kucharczyk. Na co dzień do ścigania kieszonkowców oddelegowanych jest kilkunastu funkcjonariuszy. Rocznie w Lublinie dochodzi do blisko 400 tego typu kradzieży.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama