Policjanci wozili desperata, bo nikt nie chciał go przyjąć
Przez pięć godzin funkcjonariusze hrubieszowskiej policji musieli \"niańczyć” pijanego 41-latka, który groził popełnieniem samobójstwa. Bo nikt nie chciał przyjąć desperata.
- 27.12.2011 12:30

Mieszkaniec gminy Hrubieszów postanowił rozstać się z życiem w Wigilię, ale wcześniej powiadomił o tym telefonicznie odpowiednie służby.
Do akcji wkroczyła policja. I zaczęły się problemy, bo dyżurujący na izbie przyjęć hrubieszowskiego szpitala lekarz nie zezwolił na umieszczenie pijanego 41-latka w policyjnym areszcie.
Desperat miał w organizmie ponad promil alkoholu, dlatego mundurowi postanowili go przetransportować do zamojskiej izby wytrzeźwień. Ale musieli wracać do Hrubieszowa, bo w \"żłobku” odmówiono przyjęcia. Powód? 41-latek był pijany, ale nie miał ze sobą leków. A leczy się na astmę.
– Z tego samego powodu, a także ze względu na nietrzeźwość, odmówiono przyjęcia mężczyzny do szpitala psychiatrycznego w Radecznicy – informuje Edyta Krystkowiak, rzecznik hrubieszowskiej policji.
Desperat w końcu się uspokoił, po drodze trochę wytrzeźwiał i trafił w końcu na święta pod opiekę brata.
Reklama













Komentarze