Hrubieszowska prokuratura chce ustalić fałszywego bombiarza
Postawił na nogi polskie i ukraińskie służby graniczne, akcja była kosztowna, a teraz szuka go policja. Mowa o żartownisiu, który miesiąc temu powiadomił hrubieszowską policję o podłożonym ładunku wybuchowym na przejściu granicznym w Dorohusku. Sprawcy grozi do 8 lat więzienia, ale wcześniej trzeba go zatrzymać.
- 17.01.2012 13:32
Nad tym pracują śledczy. – Wiadomo, że do dyżurnego hrubieszowskiej komendy zadzwonił mężczyzna, a połączenie wykonano z jednej z miejscowości w gminie Horodło – informuje Artur Kubik, szef Prokuratury Rejonowej w Hrubieszowie, która prowadzi śledztwo w sprawie fałszywego alarmu.
Dodaje, że w myśl obowiązującego od 12 listopada ub. roku przepisu znowelizowanej Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, sprawcy grozi surowa kara. Chodzi o artykuł 224a kodeksu karnego, który brzmi:
\"Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”
Do zdarzenia doszło w nocy z 15 na 16 grudnia ub. roku. Anonimowy rozmówca poinformował dyżurnego hrubieszowskiej policji, że na przejściu granicznym w Dorohusku jest bomba. Służby graniczne natychmiast podjęły czynności związane z ewakuacją pracowników i podróżnych, jak również zabezpieczeniem mienia. Akcja trwała kilka godzin. Ładunku wybuchowego nie znaleziono.
Reklama













Komentarze