Bezpańskie psy mogą się bezkarnie wałęsać po Kazimierzu Dolnym i okolicznych miejscowościach gminy. Powód? Miasto nie ma podpisanej umowy na odłów agresywnych czworonogów.
Marek Wieczerzak
05.02.2012 17:10
Od ponad dwóch tygodni nikt nie może pomóc rodzinie z Kazimierza w złapaniu agresywnego psa (Alarm 2
– Od dwóch tygodni nękani jesteśmy przez bezpańskiego, agresywnego psa, który niszczy nam ogrodzenie i wchodzi na podwórko, do naszego psa. Od samego początku Urząd Miasta w Kazimierzu Dolnym, mimo że został o tym poinformowany trzy razy, nie potrafi nam pomóc. Tłumaczy, że albo nie ma miejsca w schronisku, albo są inne psy do złapania, albo im auto nie odpaliło – napisała do nas pani Agnieszka, mieszkanka gminy Kazimierz Dolny.
– Nie mogę wyjść z 2- letnią córeczką na sanki czy spacer, bo pies atakuje naszego psa i jest agresywny. Do obrony przed nim wzywaliśmy już nawet ochronę – tłumaczy.
Miasto wyjaśnia, że sprawa nie jest prosta. – Nie mamy niestety stałej umowy z firmą, która zajmuje się odłowem bezpańskich psów i umieszczaniem ich w schronisku – mówi Małgorzata Kuś, sekretarz Urzędu Miasta w Kazimierzu Dolnym. – Ale reagujemy na każde takie zgłoszenie i sprawa jest przez nas załatwiana.
– Byliśmy na miejscu w piątek – potwierdza Marzena Śliwa z kazimierskiego magistratu. Dlaczego tak późno? – Bo schroniska są przepełnione i czekaliśmy aż zwolni się jakieś miejsce.
Urzędnicy przyjechali zbadać sprawę razem z lekarzem weterynarii i policją. Psa jednak w tym momencie nie było. – Z naszych informacji wynika, że ma on właściciela. Jeśli to się potwierdzi, sprawę przejmie policja, która może nałożyć kilkusetzłotowy mandat za nie trzymanie zwierzęcia na uwięzi – podkreśla Śliwa.
Odłów bezpańskich psów, czy kotów to obowiązek gminy. Ale nie każdy samorząd poczuwa się do tego w odpowiednim stopniu. Powodem jest m.in. chęć oszczędności.
– Zastanawialiśmy się nad wynajęciem specjalistycznej firmy, ale musimy się liczyć z kosztami. Za odłów jednego psa trzeba zapłacić ok. 600 złotych. W skali roku mogą to być spore sumy – nie ukrywa sekretarz Kuś.
Czy władze Kazimierza zdecydują się jednak na zatrudnienie hycla? – Nie chcę składać jednoznacznych deklaracji, że na pewno tak się stanie, ale zastanowimy się nad tym, bo urzędnicy nie będą przecież chodzić i łapać tych zwierząt – kwituje sekretarz.
Komentarze