Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Anonimowymi SMS-ami straszą posłankę Gąsior-Marek

Żarty, działania osoby niezrównoważonej czy uporczywe nękanie? Sprawą anonimowych SMS-ów, które zburzyły spokój Magdalenie Gąsior-Marek, zajmie się prokuratura.
Anonimowymi SMS-ami straszą posłankę Gąsior-Marek
Magdalena Gąsior-Marek to 29-letnia absolwentka I LO w Lublinie i ekonomii na UMCS. Zasiada w polski
Jeszcze w grudniu posłanka PO zawiadomiła organy ścigania, że dostaje obraźliwe SMS-y. Wczoraj policja przesłała zebrane w tej sprawie materiały do prokuratury. – Z SMS-ów wynika, że ktoś szykuje się do oczernienia osoby publicznej. Ich autor twierdzi m.in., że ktoś pisze jej pracę doktorską i że zostanie to nagłośnione. Tymczasem, pani poseł dopiero zapisała się na studia doktoranckie – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Policjanci sprawdzali, czy ktoś próbuje pomówić Gąsior-Marek, przypisać jej postępowanie, które może ją poniżyć w oczach opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania. – Możliwe jest też zakwalifikowanie tych SMS-ów jako uporczywe nękanie. Oceni to prokuratura – mówi Wójtowicz. Rzecznik lubelskiej policji dodaje, że dopiero po ustaleniu autora SMS-ów będzie można stwierdzić, czy jest żartownisiem, osobą niezrównoważoną, czy może próbował zaszkodzić adresatce. To nie pierwszy przypadek, kiedy śledczy zajęli się SMS-ami do polityków lub między politykami. Jesienią ubiegłego roku wiadomości tekstowe z groźbami dostali działacze PiS z powiatów bialskiego i radzyńskiego. \"Organizacja nasza jest w posiadaniu Pańskiego numeru telefonu, jak i adresu zamieszkania. Wybaczamy Panu dotychczasową nielojalność do naszego rządu i uważamy, że tym razem zagłosuje pan na PO. Gwarantujemy Pańskiej rodzinie pomoc, ochronę rodziny, bo zdarzają się różne wypadki” – przeczytali na swoich telefonach lokalni politycy. Przestraszyli się, bo SMS-y dostali w gorącym okresie przed parlamentarnymi wyborami. Wiele zamieszania wywołała też korespondencja wśród posłów PO. \"Może chcesz kandydować na prezydenta Lublina? To realna władza! Jp” – takiego SMS-a dostała dwa lata temu od Janusza Palikota Joanna Mucha. Był prima aprilis i Palikot tłumaczył, że tylko zażartował z posłanki. Mucha wzięła to jednak za poważną rozgrywkę przed wyborami władz w lubelskiej Platformie. W tym samym czasie działacze Platformy dostali SMS-y z wiadomością, że Włodzimierz Karpiński zrezygnował ze startu w partyjnych wyborach. Mucha broniła kolegi, rozsyłając własną wiadomość: \"Janusz Palikot przeprasza Donalda Tuska i Włodzimierza Karpińskiego za niestosowny żart prima- aprilisowy. I tak wygra Karpiński :)”. Palikot już wcześniej lubił żartować przy użyciu telefonu. Cztery lata temu proszony \"namolnie” o wywiad odpowiedział dziennikarkom \"Rzeczpospolitej”, że zgoda, ale \"nago – w miejscu publicznym! – i po dwóch butelkach wina”. Wczoraj Magdalena Gąsior-Marek nie odpowiadała na nasze telefony i SMS-y. * W październikowych wyborach do Sejmu startowała z pierwszego miejsca lubelskiej listy PO. Zdobyła 14 676 głosów. Znacznie lepszy wynik mieli Joanna Mucha (trzy razy więcej głosów) i Włodzimierz Karpiński. * Rok temu zdobyła przydomek \"bukietowa”. Po tym, jak jej polityczny mentor – minister infrastruktury Cezary Grabarczyk – ledwo obronił się przed odwołaniem za bałagan na kolei, Gąsior-Marek wraz z koleżanką z sejmowej ławy wręczyła mu bukiet róż. * W prowadzeniu biura poselskiego w Lublinie posłance pomaga jej mąż Ernest. Zapewnia, że nie dostaje żadnego wynagrodzenia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama