Przesiedział trzy lata. Chce 17 mln zł odszkodowania
10 tys. zł odszkodowania za każdy z ponad tysiąca dni spędzonych w areszcie domaga się Zbigniew Góra, uniewinniony od zarzutu zabójstwa. – To, co przeżyłem, może zrozumieć tylko ktoś niesłusznie uwięziony – mówił dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Lublinie.
- 13.03.2012 12:53

Zbigniew Góra domaga się 17,5 mln złotych. Po 10 tys. zł za 1044 dni aresztowania oraz po 5 tys. zł za 1209 dni od momentu wypuszczenia z aresztu do chwili prawomocnego uniewinnienia. Do tego doliczył ponad milion złotych odszkodowania za utracone zarobki. Chce rekordowego odszkodowania. Sądy zwykle przyznają ok. 100 tys. zł rekompensaty za rok niesłusznego aresztowania.
27 września 2004 roku w kamienicy przy ul. Leśnej w Lublinie została zamordowana Halina B. Była zamożną lekarką, należały do niej dwa domy. Morderca bił starszą kobietę twardym przedmiotem po głowie i dusił. Zabrał obrączki, kilka pierścionków i telefon.
Zbigniew Góra, wtedy lokator kamienicy należącej do Haliny B., widział się z lekarką kilka godzin przed jej śmiercią. Przyszedł powiedzieć, że czynsz za mieszkanie zapłaci z opóźnieniem.
W styczniu 2005 roku został aresztowany. Sąd Okręgowy w Lublinie skazał go na 25 lat więzienia. Orzeczenie zostało uchylone, a Zbigniew Góra wyszedł na wolność. Potem sąd go uniewinnił.
Przed aresztowaniem Góra, z zawodu kucharz, miał dostać pracę w hotelowej kuchni. – Nie mogłem zarobkować i spełnić mojego marzenia o prowadzeniu własnej działalności gastronomicznej – mówił. Wyliczył też, że gdyby uruchomił swój biznes, zarabiałby po 500 zł dziennie.
Góra zanim wyszedł na wolność był przerzucany z aresztu do aresztu. – Warunki były nieludzkie. Cele były małe, w areszcie w Lublinie w celi numer 57 spałem na podłodze – opowiadał dzisiaj w sądzie.
Po aresztowaniu rozwiodła się z nim żona. Ale w ubiegłym roku znowu wzięli ślub. Teraz wspólnie prowadzą pizzerię.
Skutki aresztowania mężczyzny i oskarżenia o zabójstwo odczuli też jego rodzice. – Byłam szatynką, ale szybko osiwiałam – mówi Maria Góra, matka niesłusznie aresztowanego. – Szkoda że nie pisałam pamiętników...
Rodzice Góry mieszkali na wsi. W małej społeczności wszyscy wiedzieli, o co oskarżony jest ich syn. – Nie chcieliśmy się z nimi spotykać, bo wiedzieliśmy, co myślą – dodaje kobieta. – Do sklepu chodziliśmy wieczorem, a do lekarza tylko wtedy, gdy sytuacja była krytyczna. A idąc na widzenie myślałam, że syna już nie zobaczę, bo nie wytrzyma tego wszystkiego albo go w więzieniu pobiją.
Podczas kolejnej rozprawy będą przesłuchiwani świadkowie.
• 400 tys. zł zadośćuczynienia przyznał sąd Władysławowi Szczeklikowi, byłemu komendantowi policji w Białej Podlaskiej. To pieniądze za pięć miesięcy niesłusznego aresztowania. Policjant został uniewinniony z zarzutu brania łapówek.
• Ponad 100 tys. zł otrzymał Marek S., niesłusznie oskarżony o napad na dom starszego mężczyzny w gminie Siemień. W areszcie przesiedział rok.
Reklama
Komentarze