Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W autobusach można prawie wszystko, bo urzędnicy nie mają czasu

W miejskich autobusach nie wolno odtwarzać muzyki, palić, pić, ani zakłócać spokoju. Nie wolno też wyprosić z pojazdu osoby, która to robi. Nie pozwala na to regulamin przewozów. Wystarczyłoby dopisać do niego dwa zdania. – Nie mamy czasu – mówią urzędnicy.
W autobusach można prawie wszystko, bo urzędnicy nie mają czasu
(Archiwum)
To, czego nie wolno w lubelskich autobusach wylicza uchwała miejskich radnych. W przyszłym tygodniu minie szósta rocznica jej uchwalenia. Przepisy zabraniają m.in. picia, palenia, zażywania narkotyków, śmiecenia, czy choćby \"używania wszelkiego sprzętu zakłócającego spokój”. To ostatnie określenie jak ulał pasuje do głośnego odtwarzania muzyki z telefonów. – Jeśli jakiemuś pasażerowi to przeszkadza i zgłosi kierowcy, ten powinien zareagować – przyznaje Weronika Opasiak, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Tyle, że kierowca może najwyżej wezwać straż miejską lub policję, bo zakłócanie porządku podpada też pod paragraf Kodeksu wykroczeń. W praktyce takich wezwań nie ma. O uporządkowanie tej sprawy poprosiła ostatnio Ratusz miejska radna PO, Beata Stepaniuk. – Słuchać muzyki w naszych autobusach oczywiście można, ale po cichu, przez słuchawki – napisała do prezydenta. Odpowiedź przyniosła nadzieję na zmiany. – Rozważone zostanie wprowadzenie w instrukcji zapisu dotyczącego możliwości usuwania z pojazdów osób zagrażających bezpieczeństwu lub porządkowi – deklarował Grzegorz Siemiński, zastępca prezydenta miasta. Dodał też, że wyproszonym z autobusu grajkom nie przysługiwałby zwrot pieniędzy za bilet. Ale do dziś nic w tym względzie się nie zmieniło. – Odpowiedź dla radnej została przygotowana 2 marca, więc to świeża sprawa – odpowiada Jakub Kozak z Zarządu Transportu Miejskiego. – W tym momencie nie zajmujemy się tą sprawą, bo nie mamy osób, które mogłyby się nią zająć. Mamy dużo pracy z przetargami na nowy tabor i odbiorem dostarczonych pojazdów – dodaje. Okazuje się, że nad pisaniem przepisów nie trzeba długo siedzieć. Wystarczy skopiować gotowe rozwiązania, obowiązujące np. w Radomiu, Kielcach, Wrocławiu, czy Poznaniu. Wszędzie tam kierowca może nie wpuścić do pojazdu lub z niego wyprosić osoby zakłócające spokój. W Lublinie nie można pozbyć się nie tylko grajków, ale też kogoś, kto pije, krzyczy, pali lub załatwia potrzebę fizjologiczną. – W niedalekiej przyszłości się tym zajmiemy – deklaruje Kozak. – Jak niedalekiej? Ciężko powiedzieć.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama