Reklama
Żółtańce: 40-latek wypłynął na zalew. Łódź zatonęła
Dużą przytomnością umysłu wykazał się mężczyzna, który utknął dzisiaj na środku zalewu w Żółtańcach, po tym, jak zatonęła jego łódka. Mężczyzna bezpiecznie doczekał pomocy… trzymając się wbitego w muł drągu.
- 24.04.2012 15:28

40-letni mieszkaniec Chełma postanowił popływać łodzią po zalewie. W pewnym momencie zauważył, że łódka nabiera wody.
Początkowo liczył, że sam wyjdzie z opresji: wyleje wodę z dna i dopłynie bezpiecznie do brzegu. Przeliczył się. Wody przybywało i stało się jasne, że dziurawą łodzią nigdzie nie zdoła dotrzeć. Na szczęście miał ze sobą telefon komórkowy. Zadzwonił na policję i poprosił o pomoc.
– Dyżurny odebrał ten telefon ok. godz. 12.30. Natychmiast przekazał informację straży pożarnej – mówi Ewa Czyż, rzecznik chełmskiej policji.
Strażacy wyposażeni w łódź ruszyli ratować pechowego wodniaka. – Zanim dotarliśmy na miejsce, łódź mężczyzny zdążyła już zatonąć – mówi Tomasz Ważny, rzecznik chełmskich strażaków. – Mężczyzna jednak znalazł sposób, aby doczekać w miarę bezpiecznie do nadejścia pomocy. Drewniany drąg służący do odpychania łodzi zdążył wbić w muliste dno. Trzymając się go czekał na ratunek.
Strażacy podpłynęli do 40-latka i pomogli mu dostać się do ratunkowej łodzi. Całego i zdrowego dostarczyli na brzeg.
Reklama













Komentarze