Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Międzyrzec Podlaski: O fotograficznej wyprawie do kina

Mam nadzieję, że nie wykrakałem. Ostatnio nie przyszli widzowie i nie było projekcji – martwi się autor wystawy fotograficznej \"Ostatni seans”.
Międzyrzec Podlaski: O fotograficznej wyprawie do kina
(Tomasz Młynarczyk)
– W zeszłym roku wybrałem się na film \"Czarny czwartek” i w zastanym świetle tak, żeby nie przeszkadzać widzom, robiłem zdjęcia. Ale z sali są może dwa, reszta powstała na zapleczu. Nie chodziło mi o dokumentację seansu, ale pokazanie tego napięcia związanego z wyprawą do kina. To mój subiektywny obraz, moje prywatne kino i moje marzenia o nim – mówi Tomasz Młynarczyk z Radzynia Podlaskiego, który w Radzyńskiej Izbie Regionalnej przygotowuje wystawę fotografii \"Ostatni seans”. – Te zdjęcia to moje fantazje z czasów dzieciństwa, teraz je zweryfikowałem. Zajrzałem za kotarę. No i cóż, trochę smutno – przyznaje autor. Bohaterem cyklu prac jest radzyńskie kino Oranżeria, dawniej zwane Jelonkiem. – Bardzo lubię takie małomiasteczkowe klimaty, kina w salach, które nie powstawały z myślą o projekcjach, ale od wielu lat są kinami. Fotografie są w kolorze sepii, ale nie dlatego, by sztucznie je postarzyć. Dla mnie kino jest w takim odcieniu. Parkiet, boazeria, barwa mroku w czasie seansu – sepiowe – opowiada Młynarczyk, który swoją miłością do wypraw do kina stara się zarazić córki. – Jak tylko jest czas, to chodzimy całą rodziną na familijne projekcje. Są jeszcze za małe, żeby chodziły same, ale to ta samodzielna wyprawa do kina jest chyba w tej pasji kinomana najważniejsza. Pamiętam, jak pod koniec wakacji w podstawówce pierwszy raz byłem w Oranżerii na \"Powrocie do przyszłości” bez dorosłych. Sam poszedłem do kina, kupiłem bilet, po seansie dyskutowaliśmy z kolegami o filmie. Tego się nie zapomina. Teraz ludzie siedzą w domach, oglądają filmy na tych swoich plazmach i tracą okazje do spotkań – dodaje fotograf, który przyznaje, że jego najnowsza wystawa to podróż sentymentalna. Autor nie chce mówić o sobie, przyznaje się do daty urodzenia (1971) i tego, że fotografia jest jego drugim życiem. Jest samoukiem, pierwsze zdjęcia robił aparatem starszej siostry (prezent komunijny) i z kolegami robił w domowej ciemni odbitki. Wypożyczali w bibliotece książki o fotografii i tak poznawali to medium. Teraz częściej pracuje na cyfrze, ale analogowe zdjęcia też powstają. Należy do Radzyńskiego Klubu Fotograficznego \"Klatka”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama