Reklama
Międzyrzec Podlaski: O fotograficznej wyprawie do kina
Mam nadzieję, że nie wykrakałem. Ostatnio nie przyszli widzowie i nie było projekcji – martwi się autor wystawy fotograficznej \"Ostatni seans”.
- 01.05.2012 19:42

– W zeszłym roku wybrałem się na film \"Czarny czwartek” i w zastanym świetle tak, żeby nie przeszkadzać widzom, robiłem zdjęcia. Ale z sali są może dwa, reszta powstała na zapleczu. Nie chodziło mi o dokumentację seansu, ale pokazanie tego napięcia związanego z wyprawą do kina. To mój subiektywny obraz, moje prywatne kino i moje marzenia o nim – mówi Tomasz Młynarczyk z Radzynia Podlaskiego, który w Radzyńskiej Izbie Regionalnej przygotowuje wystawę fotografii \"Ostatni seans”. – Te zdjęcia to moje fantazje z czasów dzieciństwa, teraz je zweryfikowałem. Zajrzałem za kotarę. No i cóż, trochę smutno – przyznaje autor.
Bohaterem cyklu prac jest radzyńskie kino Oranżeria, dawniej zwane Jelonkiem. – Bardzo lubię takie małomiasteczkowe klimaty, kina w salach, które nie powstawały z myślą o projekcjach, ale od wielu lat są kinami. Fotografie są w kolorze sepii, ale nie dlatego, by sztucznie je postarzyć. Dla mnie kino jest w takim odcieniu. Parkiet, boazeria, barwa mroku w czasie seansu – sepiowe – opowiada Młynarczyk, który swoją miłością do wypraw do kina stara się zarazić córki. – Jak tylko jest czas, to chodzimy całą rodziną na familijne projekcje. Są jeszcze za małe, żeby chodziły same, ale to ta samodzielna wyprawa do kina jest chyba w tej pasji kinomana najważniejsza. Pamiętam, jak pod koniec wakacji w podstawówce pierwszy raz byłem w Oranżerii na \"Powrocie do przyszłości” bez dorosłych. Sam poszedłem do kina, kupiłem bilet, po seansie dyskutowaliśmy z kolegami o filmie. Tego się nie zapomina. Teraz ludzie siedzą w domach, oglądają filmy na tych swoich plazmach i tracą okazje do spotkań – dodaje fotograf, który przyznaje, że jego najnowsza wystawa to podróż sentymentalna.
Autor nie chce mówić o sobie, przyznaje się do daty urodzenia (1971) i tego, że fotografia jest jego drugim życiem. Jest samoukiem, pierwsze zdjęcia robił aparatem starszej siostry (prezent komunijny) i z kolegami robił w domowej ciemni odbitki. Wypożyczali w bibliotece książki o fotografii i tak poznawali to medium. Teraz częściej pracuje na cyfrze, ale analogowe zdjęcia też powstają. Należy do Radzyńskiego Klubu Fotograficznego \"Klatka”.
Reklama













Komentarze