Reklama
Co wypłynie z łupków? Szanse i zagrożenia
Marszałek województwa przyglądał się wydobyciu gazu w USA. Zanieczyszczone wody podziemne, potworny hałas, drogi zniszczone przez ciężki sprzęt – to zdaniem samorządowców największe zagrożenia, jakie niosą ze sobą poszukiwania gazu łupkowego.
- 08.06.2012 18:50

W Stanach Zjednoczonych gaz z łupków wydobywa się na masową skalę. Do tej pory wykonano tam ok. 40 tys. odwiertów. Marszałkowie czterech polskich województw mieli okazję przyjrzeć się pracom z bliska. Z wizytą w Stanach był też Krzysztof Hetman, marszałek województwa lubelskiego.
Aby z odwiertu popłynął gaz, pod ziemię wtłacza się mieszkankę wody, piachu i chemikaliów: kilkanaście tysięcy litrów na jeden otwór. Firmy wydobywcze zapewniają, że chemikalia to maksymalnie 2 proc. składu mieszkanki.
– Ale jest tam połowa tablicy Mendelejewa. Przy takich ilościach wody to już poważny problem – mówi Krzysztof Hetman. I dodaje: Przypadki skażenia wód gruntowych praktycznie nie mają miejsca. Największym zagrożeniem jest woda, która wraca na powierzchnię. Jest potwornie zasolona, a czasami nawet radioaktywna.
W niektórych stanach mieszkanka pompowana jest z powrotem do starych odwiertów. Z kolei w Pensylwanii, gdzie przepisy są najmniej restrykcyjne, zużyta mieszanka trafia do basenów, w których powoli paruje. Pozostałości wywożone są na wysypisko. – To chyba najgorsza z metod, bo toksyczne związki dostają się bezpośrednio do powietrza – ocenia marszałek.
Samorządowcy przekonali się też, że wierceniom towarzyszy ogromny hałas. Pochodzi z generatorów, które zasilają wiertnię lub sieć przesyłową.
– Hałas jest potworny. U nas coś takiego nie przejdzie – mówi marszałek. – Na czas naszej wizyty, niektóre z generatorów zostały specjalnie obudowane. Mimo to nadal hałasowały. Tymczasem niedaleko mieszkali ludzie. My nie możemy dopuścić do takich sytuacji.
Samorządowcy zwrócili także uwagę na zniszczenia, jakie powodują ciężarówki transportujące sprzęt. M.in. dlatego chcą uczestniczyć w tworzeniu prawa regulującego poszukiwania i wydobycie gazu łupkowego w Polsce. Marszałkowie wystosowali w tej specjalny list do premiera, ministrów i parlamentarzystów. – Chodzi zarówno o kwestie ochrony środowiska, jak i potencjalne zyski z eksploatacji złóż – tłumaczy Hetman.
Lubelskie ma o co walczyć. Do tej pory wydano 26 koncesji na badania łupków w naszym regionie. Wykonano już pierwsze odwierty.
Najwięcej, bo aż sześć koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Lubelskiem ma spółka Orlen Upstream. Dotyczą one rejonu Bełżyc, Lubartowa, Wierzbicy, Hrubieszowa, Garwolina i Lublina. Pięć koncesji otrzymała firma PGNiG S.A. Do tej pory firma wykonała próbne wiercenie w Markowoli. Obecnie szuka gazu w rejonie Lubyczy Królewskiej.
W lubelskich łupkach wiercą jeszcze m.in. Exxon Mobil, Marathon Oil oraz koncern Chevron. Exxon wykonał już otwór w miejscowości Krynica w gm. Krasnystaw. Orlen ma na koncie dwa odwierty, w Syczynie i Berejowie. Marathon Oil wywiercił jeden otwór w Zagórzu, w gm. Cyców. Z kolei firma Chevron może się pochwalić jednym odwiertem w Horodysku, w gm. Leśniowice. Obecnie wykonuje kolejny otwór, tym razem w Andrzejowie.
Reklama













Komentarze